Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

wtorek, 19 lutego 2013

A może zainwestować długoterminowo?

Jeśli zamierzamy oszczędzać długoterminowo, jak na przykład w moim wypadku, dla dziecka, być może jedną z alternatyw jest po prostu zamiana oszczędzania na inwestowanie?
Tak naprawdę oszczędzając pieniądze dla dziecka, nie stawiamy sobie jakiegoś konkretnego celu, ile chcemy zaoszczędzić. A nawet jeśli jakiś cel się pojawia, to nie wiemy, ile takie pieniądze będą za ileś lat warte. Skoro tak dużo niewiadomych nam się pojawia, więc może jest to dobra okazja na to, by poobracać tymi pieniędzmi agresywniej?
Tak jak pisałem kiedyś, oszczędzam po 10 PLN tygodniowo (plus druga dyszka pochodzi od małżonki). Rocznie mamy z tego około 1000 PLN. Jako że w oszczędzanie bawimy się już ponad rok, więc z tych drobiazgów uzbierało się dużo ponad 1000 PLN. Kwota niewielka, ale może warto te środki już przeznaczyć na zakup jakiejś solidnej spółki (np. dywidendowej)?
Jeśli spółka wypłaca regularnie dywidendy, to same dywidendy powinny pozwolić na to, że akcje w dużej części spłaciłyby się. A jeśli spółka jest solidna, to jest nadzieja, że jej wartość również będzie wzrastać.
Jak wspomniałem wcześniej, nie mamy jakiegoś konkretnego celu oszczędzając te pieniądze, więc czy za 15 lat uzbiera się 10 000 PLN, czy 20 000 PLN czy nawet 30 000 PLN, to nie robi różnicy, bo i tak nie wiemy, ile chcemy uzbierać. Dlatego też gra na agresywniejszych instrumentach jest, paradoksalnie, bezpieczna. Faktem jest również, że dziecko za kilkanaście lat będzie miało jakieś pieniądze. Nie wiadomo jeszcze jakie, ale jakieś na pewno, więc z pewnością nie będzie z niczym. Inna sprawa, jeśli będziemy w miarę logicznie działać na rynku (czyli ucinać w miarę szybko straty - powiedzmy godząc się na stratę kapitału rzędu 15%), to nie powinno być tragedii.
Temat jest godny zastanowienia. Na pewno minusem jest to, że kapitał jest stosunkowo niewielki. Plusem jest jednak to, że prowizje go za mocno nie zjedzą, bo jednak w tych 0,39% się zmieszczę (chyba, że zdecyduję się na brokera, który mniejsze prowizje pobiera).

8 komentarzy:

  1. Statystycznie w długim terminie szanse na sukces są większe. Taki fundusz inwestycyjny dla dziecka jak najbardziej ma sens. Oby tylko zarządzający dali radę bo inaczej pociecha ich przeklnie :P.
    Spółki dywidendowe są dobre pod jednym warunkiem - są rozwojowe. Samo wypłacanie dywidendy przez spółkę dla zasady to za mało. Przekonali się o tym akcjonariusze TPSA. Ale wśród dywidendowych spółek są takie o rosnących przychodach, zyskach które rozwijają się dalej. W takie tematy długoterminowo zdecydowanie warto inwestować. Dywidendę ze spółek przy takim podejściu najlepiej reinwestować - albo w kolejne akcje (zwiększając udziały w spółce) albo w instrumenty rynku pieniężnego (obligacje ew lokaty).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie coś takiego jak fundusz inwestycyjny nie istnieje. Pozwolę sobie sam zarządzać moim kapitałem. Za darmo :).

      Co do reinwestowania zysków z dywidend w kolejne akcje, to masz rację, jest to ciekawe i sam w sumie rozważałem taką możliwość.

      W wolnej chwili będę musiał poszukać jakiegoś biura maklerskiego, gdzie będzie można tanio pomnażać swój tysiąc z kawałkiem. Bo nie chcę tych pieniędzy łączyć z tymi, które obracam "dla siebie".

      Usuń
  2. Jeżeli nastawiasz się na inwestowanie kilkunastoletnie w spólki dywidendowe to najlepszym rozwiązaniem jest jakiś dom maklerski mający dostęp do akcji w USA. 'Kultura' dywidendowa jest tam bardziej rozwinięta, że tak powiem. Dywidendy płacone przeważnie co kwartał. Łatwiej wydaje mi się znaleźć solidne spólki wypłacające regularnie dywidendy (są takie które wypłacają je regularnie od ponad 100 lat...) np. Coca-Cola etc.
    Problemem jest oczywiście próg wejścia, ale myślę że od 10000-150000 zł już można zacząć.

    W Polsce o wiele trudniej znaleźć coś solidnego, aczkolwiek nie jest to niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł rzeczywiście interesujący, aczkolwiek mój próg wejścia jest ustawiony niziutko, więc raczej na razie mogę sobie odpuścić Amerykę. Przynajmniej, jeśli chodzi o "projekt dziecko" :).

      Usuń
  3. w KBC jest dostęp do USA, min prowizja to 8usd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, tylko wówczas musiałbym robić transakcje za ponad 6000 PLN, żeby prowizja wyniosła 0,39%. Trochę drogo.

      Usuń
  4. Nie zrozumieliśmy się ;). Pisząc fundusz inwestycyjny dla dziecka myślałem o funduszu, którym Ty zarządzasz :). Fundusze sensu stricte też są ok - jeśli chcemy inwestować tam gdzie samodzielnie jest to trudne bądź niemożliwe. W naszym pięknym kraju np. nie kupisz tureckich akcji bezpośrednio bez odpowiednich procedur (które kosztują) - kupujesz fundusz na Turcję i problemy prawne się kończą.

    Jeśli idzie o hamerykę - to ze płacą dywidendę 4x w roku nie znaczy że jest ona większa - z reguły to ok 1% co kwartał. Bez znajomości tego rynku nie polecam się tam pchać. Do tego wystawiamy się na ryzyko walutowe i każde umocnienie złotówki nam będzie pożerać zyski. Na koniec - polskie spółki mają większą betę z racji rynku jakim jest gpw (dużo płytszy) co można odpowiednio wykorzystać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, brzmi to o wiele lepiej :).

      Co do przykładowych rynków USA i Turcji, jednak skłaniałbym się do USA, bo o takowych przynajmniej mogę gdzieś poczytać, a Turcja jest mi całkowicie obca, podobnie jak wiele innych rynków.

      Poza tym, też wychodzę z założenia, że nie będę inwestował w coś, czego nie rozumiem bądź nie mogę zrozumieć lub nawet nie próbuję.

      Usuń