Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą promocje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą promocje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 marca 2013

Czy powinno się o tym pisać?

Można powiedzieć, że jestem człowiekiem starej daty, mimo iż najwięcej lat to nie mam. Naprawdę nie wydaje mi się, że powinno się o wszystkim mówić publicznie, zwłaszcza jeśli nie stawia to nas zbytnio w pozytywnym świetle.
Prześledźmy jeden przykład (załóżmy, że ja będą głównym bohaterem opowiadania, bo nie jest moją intencją sprawiać komuś przykrość, a jedynie zobrazować sytuację). Oczywiście opowieść jest fikcyjna.
Promuję na blogu pewien produkt, który niespecjalnie się sprzedaje. Postanawiam rozpocząć działania mające na celu zainteresowanie tematem i zwiększenie zysków, a przy okazji oglądalności bloga.
Myślę sobie, że założę sobie 15 fikcyjnych, ale profesjonalnie przygotowanych kont na jakimś forum i zaczynam coś na kształt marketingu szeptanego. Dobitnie mówiąc: gadam sam ze sobą przy użyciu 15 kont. Jeśli 15 osób wypowiada się pozytywnie na temat mojego blogu i produktu, który promuję, to jest to już liczba, która potrafi przekonać innych, a przynajmniej wzbudzić jakieś tam zainteresowanie.
Po czasie okazuje się, że moje zyski ze sprzedaży produktu wzrastają o kilkaset procent, podobnie jak oglądalność strony.
Okej, tyle opowieści. I teraz pytanie do analizy. Czy ja powinienem się chwalić tym, że założyłem kilkanaście kont na forum (lub forach), gadałem sam z sobą i dzięki temu sprzedałem dużą ilość własnych produktów?
Ja rozumiem, że działania mogłyby okazać się skuteczne, ale pytanie: w jakim świetle mnie to stawia? Niektórzy pewnie powiedzą, że jestem super gość, skoro tyle sprzedałem. Ale spójrzmy na to, jakich środków użyłem, by dokonać tej sprzedaży. Czy założenie kilkunastu kont i rozmowa z samym sobą jest czymś normalnym? Czy to nie jest zwykłe oszukiwanie innych użytkowników?
Myślę, że nawet gdybym takie środki wykorzystał, by wypromować swój produkt, to raczej nigdy bym się tym nie pochwalił. Głupio byłoby mi przed czytelnikami. Poza tym nie zarzynałbym kury znoszącej złote jaja i po prostu pewnie dalej bym z tego korzystał. A tak? Wszyscy już o tym wiedzą i teraz będzie o wiele łatwiej wychwycić podstawionych użytkowników od naturalnych.
Ciekaw jestem, jak Wy się na to zapatrujecie. Czy zgadzacie się z tezą, że "zysk powinno się osiągać ponad wszystko"?

piątek, 26 października 2012

Alior Sync - cashback wypłacany później

Alior Sync poinformował, że 5-procentowy cashback będzie wypłacał do 10 dni roboczych, czyli na pieniądze za październik można liczyć w połowie listopada.
Domyślam się, że to pierwszy (a w zasadzie drugi) krok ku temu, by zrezygnować całkowicie z tej formy nagradzania klientów. Spodziewam się, że już wkrótce będzie obniżka premii, a potem jej całkowita likwidacja.
Dlaczego? A ja zapytam przewrotnie. Dlaczego nie? Bank już tych, których miał złowić, uczynił to. Minęło już parę miesięcy od debiutu, więc co niektórzy zostali przyzwyczajeni do niego, więc jaki interes bank ma w tym, by dalej nagradzać swoich klientów?
Zastanówmy się nad jeszcze jedną rzeczą. Dlaczego Sync przesunął termin płatności casbacku? Co Wam przychodzi do głowy? Nagle bank potrzebuje więcej czasu, by przeanalizować wszystkie nasze zakupy?
Chciałbym się mylić w tym, co napisałem, ale naiwny nie jestem. Nie ma sensu się łudzić. Nic nie trwa wiecznie. Nawet pani w moim przydomowym sklepie powiedziała, że już nie będzie darmowych reklamówek, które zwykle wisiały i były dostępne dla klientów. Bo, jak stwierdziła, "klienci za dużo sobie pozwalają". A chodzi pewnie o to, że za mało wydają na zakupy, dlatego będą ukarani. Spieszmy się kochać promocje i dobre okazje, bo tak szybko odchodzą, chciałoby się powiedzieć.

środa, 20 lipca 2011

Promocja blogów

Jak zapewne zauważyliście, ostatnio zdecydowałem się na założenie dość oryginalnego katalogu blogów finansowych. 
Dlaczego uważam, że  jest on dość nietypowy?

środa, 13 kwietnia 2011

Problemy z TPSA

sxc.hu
Zwykłemu zjadaczowi chleba instytucja pod nazwą TPSA kojarzy się z dwoma rzeczami: wymierającymi telefonami stacjonarnymi i neostradą. Jest jeszcze jedna rzecz, z czym może nam się ta instytucja kojarzyć: problemy.
Zwróćmy uwagę na fakt, że gdy chcemy założyć telefon/internet, jesteśmy traktowani przez pracowników tej firmy niemal z honorami. Czujemy się, że jesteśmy ważnym partnerem dla tej firmy. 
Niestety, sytuacja diametralnie się zmienia, jak już stajemy się ich klientami. Wówczas pracownicy infolinii stają się bezdusznymi, pozbawionymi rozumu urzędnikami. Odpowiadają nam na pytania w taki sposób, że w zasadzie nie rozwiązują problemu, a my mamy poczucie, jak byśmy byli intruzami.
Gdy przychodzimy do salonu TP z jakąś reklamacją, panie lub panowie siedzący za biurkiem wykazują się nadzwyczajną niekompetencją. Nic nie można załatwić, przyspieszyć. Procedury wydają się dla tych ludzi nie do przejścia. Przykład? Założenie telefonu lub internetu trwa kilka dni. Natomiast przeniesienie go w inne miejsce to już czas oczekiwania w granicach 4 tygodni. Żeby było jeszcze zabawniej, to przez cały okres oczekiwania na przeniesienie zostajemy pozbawieni dostępu do internetu. Czy to jest normalne? Nie można w jeden dzień wyłączyć internet, by na drugi dzień włączyć w innym miejscu? Ano nie można. Problem nie do przejścia.
A co mają zrobić osoby, które prowadzą działalność i są uzależnione od internetu? Nic, cierpliwie czekać i nie narzekać. No i liczyć straty, ale to już nikogo w tej instytucji nie interesuje.
Niestety, ta firma pozostawia dużo do życzenia i nawet trudno zgadnąć, czy winne wszystkiemu są bzdurne i bezduszne procedury, czy po prostu brak chęci do działania osób, które nas obsługują, które twierdzą, że... od nich nic nie zależy.
Jeśli zatem ktoś będzie chciał zakupić neostradę, powinien się trzy razy zastanowić, czy warto. Jeśli jest jakakolwiek alternatywa, warto się nad nią głęboko zastanowić.
Dodam jednocześnie, że tak obiecywanego w reklamach promocyjnego pendriva nie otrzymałem. Ktoś zapomniał, czegoś nie dopilnował. No, ale kogo to obchodzi?

sobota, 26 marca 2011

Kreowanie potrzeb

sxc.hu
W dzisiejszych czasach musimy mieć się na baczności oglądając reklamy (czy to w telewizji, czy w internecie). Możemy być nieźle zmanipulowani i z łatwością oddamy pazernym firmom nasze pieniądze.
Jaki to sposób? Ostatnio dość często mamy okazję spotykać się z reklamami, w których twórcy twierdzą, że wybierając ich ofertę (towar) coś tam oszczędzamy. Widząc setki złotych oszczędności dajemy się nabrać na to. No bo czyż nie jest to niezwykła okazja, że oszczędzamy aż 500 złotych? Brzmi to atrakcyjnie.
Tymczasem, zanim zaczniemy w takie bzdury wierzyć, musimy sobie odpowiedzieć na jedno, jakże proste pytanie. Czy to, co oferuje nam reklamodawca jest w ogóle nam do szczęścia potrzebne? Czy potrafimy się bez tego obyć? W 99% odpowiedź jest twierdząca, więc ci nachalni reklamodawcy ze swoimi oszczędnościami mogą się schować. Tak samo musimy uważać na wszelkiego rodzaju promocje.
Tak jak wcześniej pisałem o zawiłych regulaminach, najczęściej pisanych małym druczkiem (bryluje tutaj kilka banków), tak samo warto sceptycznie podchodzić do tego, że coś oszczędzamy wybierając danego sprzedawcę.
Jestem zdania, że każdy powinien sam decydować o tym, czy czegoś potrzebuje, a nie dawać sobą manipulować. Niestety, patrząc na to, jak ludzie reagują na takie reklamy, nasuwa się jedna konkluzja. Chyba jednak lubimy być manipulowani.

wtorek, 16 listopada 2010

Korzystanie z okazji

Są osoby, które bardzo chętnie uczestniczą w różnego rodzaju programach, w których można otrzymać coś za darmo. W zamian za podanie adresu, maila, telefonu, itp. zyskujemy szansę otrzymania czegoś, wygrania czy po prostu kupienia czegoś taniej.
W Polsce jest bardzo wiele takich osób, które nie wahają się podać swoich danych tylko po to, by coś dostać. Z jednej strony można się obawiać podania danych, bo nigdy nie wiadomo, jak zostaną one wykorzystane. Z drugiej strony nasze dane są już tak dostępne, że trudno je ukryć. Nie ma po prostu anonimowości. Wystarczy, że przedstawimy swoje dane w jednym miejscu, a po kilku tygodniach czy miesiącach do naszych drzwi mogą pukać przedstawiciele tysięcy firm. I nie ma szans na to, by dojść do tego, skąd one wyciekły, kiedy i dlaczego.
A zatem te osoby, które już się pogodziły z faktem utraty anonimowości po prostu starają się czerpać korzyści z tego co można otrzymać w zamian. A że firmy będą kontaktować się mailowo czy telefonicznie? Zarówno numer telefonu jak i maila zawsze można zmienić. A przesyłki do domu? I na to jest rada. Zawsze można je po prostu usuwać. A po którymś z kolei zignorowaniu takowej na pewno nadawcy nie będzie się kalkulowało, by zaśmiecać nam skrzynkę pocztową.
My osobiście do niczego nie zachęcamy. Każdy robi co zechce ze swoimi danymi.

czwartek, 28 października 2010

Kupowanie w promocji

Słowo "promocja" nie robi już na nas takiego wrażenia, jak kiedyś. Niemniej jednak nadal są ludzie, którzy myślą, że promocje przeprowadzane przez sprzedawców są robione specjalnie dla nich. Guzik prawda!
Promocja jest zwykle przeprowadzana z dwóch powodów: produkt wchodzi dopiero na rynek lub kończy się jego ważność. Inny powód, to likwidacja sklepu, itp...
Na pewno nie jest tak, że sprzedawca nas lubi i dlatego organizuje dla nas promocję, sprzedając produkt po kosztach. Co to dla niego za interes? Żeby nam sprawić przyjemność?
Nad promocjami trzeba się zastanawiać, bo często jest tak, że sprzedawcy specjalnie zawyżają ceny produktów, by je potem wyraźnie obniżyć i sprzedać za taką cenę, jaką chcą pod pretekstem promocji. Należy w tym wypadku zawsze sprawdzać ceny u konkurencji i nie dać się oszukać.