Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kupowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kupowanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 listopada 2012

Takiej listy mi brakowało

Jako że nazwa mojego blogu to "kupowanie", trudno mi przejść obok tematyki zakupów. Pomimo faktu, że piszę niewiele na temat kupowania (poza akcjami lub walutami), to jednak nie jest mi on całkowicie obcy. Nie ukrywam, że początkowo właśnie taką myśl miałem tworząc swój blog. Potem jednak mój blog przeszedł bardziej na tematykę finansową i tak już zostało.
Dzisiaj zauważyłem, że pojawiło się miejsce w sieci z listą blogów o tematyce konsumenckiej. Inicjatywa wyszła od właściciela bloga Racjonalne Oszczędzanie (a jakże!), który to od czasu do czasu wdraża w życie swoje niebanalne pomysły.
Ogólnie jestem dość pozytywnie nastawiony do tego typu inicjatyw (jeśli chodzi o tworzenie takich list/katalogów), ponieważ zawierają one często bardzo ciekawe blogi prowadzone przez osoby, które posiadają interesujące rzeczy do przekazania. A ja lubię czytać tego typu artykuły. Np. ostatnio moje zainteresowanie wzbudził blog konsumencki ZOLES, który to polecam i któremu kibicuję.
Mam nadzieję, że lista blogów szybko się rozrośnie i wkrótce będzie w czym przebierać.

wtorek, 26 czerwca 2012

Jaki biznes na wsi?

Ludzie trafiają na mojego bloga wpisując w wyszukiwarce różne hasła. Również takie, jaki biznes otworzyć na wsi. Nie wiem, czy kiedykolwiek na ten temat pisałem na blogu, ale skoro ktoś tutaj trafił w poszukiwaniu takich informacji, to może warto ten temat poruszyć.
Nie wiem, czy jestem kompetentną osobą, by udzielać jakichkolwiek informacji w tym temacie, ale wiem, co ja spróbowałbym zrobić.
Na pewno rozwinąłbym handel (sklep internetowy). Mieszkanie na wsi ma dużo pozytywów. Przede wszystkim łatwiej jest wygospodarować miejsce na przechowywanie towaru. I w zasadzie nic nas to nie kosztuje. Inaczej jest, jak mieszkamy w bloku, czy też wynajmujemy lokal. Wówczas sprawa jest trochę skomplikowana lub zwyczajnie kosztowna.
Być może, gdybym miał większą wiedzę na temat rolnictwa, skupiłbym się na hodowli jakichś zwierząt (kury?). Cena jaj podskoczyła dość wyraźnie, a jest to towar, na który popyt będzie zawsze. Często np. na moim osiedlu widzę, że przyjeżdżają ludzie z wiosek i sprzedają jajka. A ludzie chętnie kupują, bo wiadomo, że "ze wsi to lepsze". Dzięki takim praktykom osoby, które zajmują się "jajecznym biznesem" nawiązują kontakty i zyskują stałych klientów. A jeśli np. dzisiaj ktoś mi sprzeda jaja, to niewykluczone, że następnym razem kupię od takiej osoby mleko czy nawet swojską kiełbasę. Wszystko tak naprawdę zależy od wyjścia do ludzi. Bo mi się na wieś nie będzie chciało jechać, by kupić 10 jaj czy mleko, ale jeśli do mnie przyjdą, to ja bardzo chętnie kupię. A jeśli za pierwszym razem będę zadowolony, to będę ich stałym odbiorcą.
Biznesmeni ze wsi muszą jednak trochę zainwestować i pojeździć do pobliskich miast. I nie powinni się udawać na bazar, by tam handlować, bo tam jest konkurencja. Lepiej odwiedzić kilka bloków i spróbować samemu nawiązać kontakt z potencjalnym klientem. A dobre wiadomości (złe zresztą też) bardzo szybko się rozchodzą, więc jeśli ja będę zadowolony to i polecę producenta innym. I tak to się powinno zaczynać.
Zdaję sobie sprawę, że dojazd do miasta to jest koszt, ale on ma szansę się zwrócić bardzo szybko. Wystarczy tylko być osobą sumienną, sprzedawać towar dobrej jakości i być miłym, bo ja na to też zwracam uwagę.
Reasumując, wydaje mi się, że na wsi da się zarobić, ale trzeba próbować i nie bać się ryzyka. Jak w każdym interesie.

piątek, 25 maja 2012

Za mało dziesiątek w obiegu?

10 PLN, banknot deficytowy
foto: autor

Jakiś czas temu w Angorze pojawił się tekst o tym, jak nas widzą Irlandczycy i na co mają zwrócić szczególną uwagę przyjeżdżając do naszego kraju. Jednym z ostrzeżeń było: za każdym razem jak pójdziecie do sklepu, sprzedawczyni poprosi was o drobne.
I co? Przeniosłem te ostrzeżenia do naszej rzeczywistości i okazało się, że tak naprawdę jest. Obojętnie do jakiego sklepu pójdę, bez znaczenia o której godzinie. Jak na ladzie położę 100 PLN lub nawet 50 PLN, sprzedawczyni poprosi mnie o drobne. I w sumie nie ma to większej różnicy, czy będzie to osiedlowy sklepik, duży supermarket czy... poczta. Zwłaszcza ta ostatnia mnie zdziwiła, bo gdzie jak gdzie, ale na poczcie nie powinno być żadnych problemów z pieniędzmi (zarówno z drobnymi, jak i grubymi).
Dzisiaj uciąłem sobie krótką pogawędkę z jedną sprzedawczynią z mojego osiedlowego sklepiku i ona stwierdziła, że ogólnie to jest bardzo duży problem z drobnymi i, jej zdaniem, jest po prostu za mało banknotów o nominale 10 PLN w obiegu. Podobnie jest zresztą z drobnymi, jak dodała. Coś w tym chyba jest.
Tak sobie myślę, że powinno się wprowadzić więcej drobnych do obiegu, ponieważ nasze społeczeństwo ubożeje i niedługo, zamiast płacić banknotami o nominale 100 PLN lub 50 PLN będziemy częściej używać właśnie dziesiątek lub dwudziestek.
Co mi pozostaje? Chyba mam rozwiązanie na niektóre problemy. Rozbiję skarbonkę mojemu dziecku i wszystkie drobne, jakie tam są wyrzucę w sklepie na ladę. Nie wiem, ile moje dziecko uzbierało, ale myślę, że z 200-300 PLN będzie, więc podejrzewam, że na kilka dni powinienem rozwiązać pani sprzedawczyni (swoją drogą, bardzo miłej) problem z drobnymi. Przynajmniej z bilonem, bo na 10-złotówki nie mam jeszcze pomysłu. Choć w sumie mam pewną koncepcję. Mogę iść ze stówką na pocztę (a jakże!) i kupić znaczek. Potem ustawię się ponownie w kolejce z drugą stówką i kupię drugi znaczek lub pudełko zapałek).

piątek, 16 września 2011

Korekta na złocie?

Wygląda na to, że jesteśmy świadkami korekty na złocie. Trudno bowiem mówić o trwałym odwróceniu trendu, ponieważ żadnych przesłanek ku temu nie ma.
Złoto ostatnio spadło poniżej 1800 USD za uncję i kontynuuje spadki. Zdaniem wielu, może ono spadać aż do poziomu 1600 USD za uncję. Czy jest to realne?

czwartek, 15 września 2011

Wielkie zakupy na giełdach

filmmaker in japan
W dniu dzisiejszym giełdy na świecie kontynuują wzrosty, które zapoczątkowały kilka dni temu. Wbrew temu, o czym mówi się w niektórych mediach, na forach dyskusyjnych czy na blogach finansowych, to chyba jeszcze nie bessa.
Faktem jest, że z reguły, jak się mówi głośno o bessie, to jej tak naprawdę nie ma. Z drugiej strony, jest wiele przesłanek mówiących o tym, że tak może być.

środa, 14 września 2011

Cena akcji PGE wzrośnie o 50%?

Rekomendacja DI BRE jest jasna. Kupować akcje PGE, ponieważ ich cena wzrośnie do 27,74 PLN za sztukę. Tak przynajmniej wynika z materiału opublikowanego ostatnio przez DI BRE.
Trudno mi jednoznacznie ocenić, skąd akurat taka liczba i jaki przedział czasowy mieli na myśli twórcy tego raportu. Faktem jest, że od jego opublikowania, cena akcji PGE spadła. Inwestorów do zakupów nawet nie zachęciła dywidenda, która - choć na niskim poziomie - to jednak zawsze jest jakimś bodźcem do kupowania.

sobota, 10 września 2011

Czy cukier podrożeje?

Dawno nie było na moim blogu informacji na temat cukru, więc dzisiaj postanowiłem nadrobić to.
Jak można zauważyć, słodkie szaleństwo z cenami już dawno się skończyło. Ceny cukru na półkach sklepowych wróciły w zasadzie do swoich normalnych wartości.

wtorek, 2 sierpnia 2011

Firma obniża loty

Urlop się zakończył, akumulatory naładowane, więc pojawia się doskonała okazja do tego, by napisać co nieco o naszej finansowej rzeczywistości. Dzisiejszy post nie będzie jednak dotyczył instytucji finansowych, a skupię się na tym, co jest w nazwie mojego bloga, czyli kupowaniu.
Nieczęsto kupuję sprzęt AGD, ale czasami pojawia się konieczność. Udałem się więc z werwą do sklepu RTV EURO AGD i rozczarowałem się kilkoma rzeczami...

sobota, 9 lipca 2011

Pseudo autopromocja

Jessica Whittle Photography
Czasami głupota ludzka przerasta ogólnie przyjęte normy. A można jej doświadczyć na każdym kroku: wchodząc do urzędów, idąc w parku, patrząc na oznakowanie ulic czy... kupując krzyżówki.
I właśnie tym ostatnim chciałbym poświęcić w tym poście kilka słów.

piątek, 24 czerwca 2011

No English, no money...

lxsocon
Nie znasz angielskiego, nie masz pieniędzy. Taka konkluzja nasuwa mi się po powrocie z wycieczki do Budapesztu, którą zakończyłem wczoraj.
Wiedzą o tym doskonale mieszkańcy tego pięknego miasta. Chyba radzą sobie w tym lepiej od nas. Zresztą poczytajcie moją krótką relację.

piątek, 27 maja 2011

Więcej kupujemy!

F.d.W.
Ostatnio media z radością donosiły, że w kwietniu bieżącego roku wydaliśmy więcej pieniędzy niż w tym samym miesiącu w ubiegłym roku. 
Bardzo to pozytywna wiadomość, chociaż zastanawiających jest kilka kwestii. Przede wszystkim, dlaczego więcej kupowaliśmy w ubiegłym miesiącu oraz czy ta tendencja się utrzyma?

czwartek, 26 maja 2011

Spekulanci szkodzą gospodarce

kiki99
Jest taka grupa społeczna, którą śmiało można nazwać szkodnikami w naszej gospodarce. Nic nie produkują, nie tworzą miejsc pracy, a posiadany kapitał wykorzystują w nic nie znaczący dla społeczeństwa (oraz, co ważniejsze, dla gospodarki) sposób. Podobnie jest z oszczędzającymi.
Czy to są tylko nic nie znaczące mity, czy jest może w tym jakieś ziarnko prawdy? Spróbujmy to krótko przeanalizować.

środa, 13 kwietnia 2011

Problemy z TPSA

sxc.hu
Zwykłemu zjadaczowi chleba instytucja pod nazwą TPSA kojarzy się z dwoma rzeczami: wymierającymi telefonami stacjonarnymi i neostradą. Jest jeszcze jedna rzecz, z czym może nam się ta instytucja kojarzyć: problemy.
Zwróćmy uwagę na fakt, że gdy chcemy założyć telefon/internet, jesteśmy traktowani przez pracowników tej firmy niemal z honorami. Czujemy się, że jesteśmy ważnym partnerem dla tej firmy. 
Niestety, sytuacja diametralnie się zmienia, jak już stajemy się ich klientami. Wówczas pracownicy infolinii stają się bezdusznymi, pozbawionymi rozumu urzędnikami. Odpowiadają nam na pytania w taki sposób, że w zasadzie nie rozwiązują problemu, a my mamy poczucie, jak byśmy byli intruzami.
Gdy przychodzimy do salonu TP z jakąś reklamacją, panie lub panowie siedzący za biurkiem wykazują się nadzwyczajną niekompetencją. Nic nie można załatwić, przyspieszyć. Procedury wydają się dla tych ludzi nie do przejścia. Przykład? Założenie telefonu lub internetu trwa kilka dni. Natomiast przeniesienie go w inne miejsce to już czas oczekiwania w granicach 4 tygodni. Żeby było jeszcze zabawniej, to przez cały okres oczekiwania na przeniesienie zostajemy pozbawieni dostępu do internetu. Czy to jest normalne? Nie można w jeden dzień wyłączyć internet, by na drugi dzień włączyć w innym miejscu? Ano nie można. Problem nie do przejścia.
A co mają zrobić osoby, które prowadzą działalność i są uzależnione od internetu? Nic, cierpliwie czekać i nie narzekać. No i liczyć straty, ale to już nikogo w tej instytucji nie interesuje.
Niestety, ta firma pozostawia dużo do życzenia i nawet trudno zgadnąć, czy winne wszystkiemu są bzdurne i bezduszne procedury, czy po prostu brak chęci do działania osób, które nas obsługują, które twierdzą, że... od nich nic nie zależy.
Jeśli zatem ktoś będzie chciał zakupić neostradę, powinien się trzy razy zastanowić, czy warto. Jeśli jest jakakolwiek alternatywa, warto się nad nią głęboko zastanowić.
Dodam jednocześnie, że tak obiecywanego w reklamach promocyjnego pendriva nie otrzymałem. Ktoś zapomniał, czegoś nie dopilnował. No, ale kogo to obchodzi?

czwartek, 7 kwietnia 2011

Trwały wzrost wynagrodzeń?

sxc.hu
- (...) wzrost wynagrodzeń w Polsce jest od kilku lat zjawiskiem trwałym - mówi polski premier, Donald Tusk.
Czyli tak jak można było się spodziewać jest lepiej. Polska staje się krajem bogatym, PKB rośnie, wynagrodzenia rosną, wszystko wygląda pięknie.
Zwróćmy jednak uwagę na kilka szczegółów.
Po pierwsze, mimo iż wynagrodzenia wzrastają, to mają się one nijak do rosnących wszędzie wokół cen, które znacznie szybciej idą w górę niż wynagrodzenia.
Gdyby tylko przyjąć słowa premiera, bez porównań, to jak najbardziej, ma on rację. Wynagrodzenia idą w górę i to nie ulega wątpliwości. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, ile można za to kupić.
Nie od dziś wiadomo, że najlepszym przelicznikiem jest to, ile można za naszą wypłatę kupić litrów paliwa. Czyli ile mogliśmy kupić paliwa przy wynagrodzeniu np. 1000 PLN i cenie paliwa 3,50 PLN, a ile możemy kupić paliwa zarabiając teraz np. 1200 PLN przy cenie 5 PLN. Jaki jest przeliczni? W przypadku pierwszej opcji kupilibyśmy 285 litrów, natomiast w przypadku drugiej opcji 240 litrów. Jaki z tego wniosek wypływa? Niestety, jest on bardzo smutny. Biedniejemy! A wzrost wynagrodzeń, w obliczu innych podwyżek, jeszcze bardziej pokazuje, jak bardzo sytuacja najuboższych staje się dramatyczna.

czwartek, 6 stycznia 2011

Nie dbają o klienta

sxc.hu
Znalezienie klienta przez firmę nie jest łatwe. Jednak gdy już to nastąpi, trzeba zrobić coś, co pozwoli ich utrzymać. Tymczasem są tacy, którzy myślą zupełnie inaczej. Twierdzą, że klient, który już raz coś kupił, będzie to robił stale. W ogóle podejście do klienta często pozostawia wiele do życzenia.
Jedną z firm jest wiodąca sieć komórkowa, która oferuje rozmaite promocje dla nowych klientów, natomiast o starych nie dba.
Innym przykładem jest firma zajmująca się przewozami busem pomiędzy miastami lub w dużych miastach. Tutaj z kolei problemem jest zachowanie kierowców, którzy traktują pasażerów jak zło konieczne.
Są również sklepy, w których klient czuje się jak intruz. Zwłaszcza takie, w ktorych sprzedawcy pamiętają czasy PRL.
Kolejny przykład to niektóre poczty. Tam również obsługa pozostawia wiele do życzenia.
Najbardziej obszernym tematem jest służba zdrowia. Tutaj pacjent, który de facto jest przecież klientem, raczej nie ma szans na to, by być dobrze obsłużonym. A jeśli jest, to są raczej wyjątki. Większość lekarzy, pielęgniarek czy recepcjonistek jest po prostu niemiła dla pacjentów, powodując, że czują się oni źle w szpitalach, przychodniach, itp.
Wiele do życzenia pozostawia również sposób traktowania klientów przez handlujących na aukcjach internetowych.
Okazuje się, że demokracja, jaką mamy nie spowodowała tego, że klient jest najważniejszy, bo niektórzy jeszcze tego nie rozumieją albo po prostu nie potrzebują rozumieć.

wtorek, 2 listopada 2010

Wartości poszczególnych walut


To, co dzieje się z poszczególnymi walutami, zwłaszcza najpopularniejszymi, dolarem, euro, funtem i frankiem szwajcarskim jest bardzo zastanawiające. Zwłaszcza ich wartość realna, czyli to, co można za nie kupić.
Od zawsze wiadomo, że złotówka jest niedowartościowana. Jednym to się opłaca (tym, którzy zarabiają w walucie lub eksportują towary), innym nie (tym, którzy zmuszeni są kupować towary z zagranicy płacąc w walucie). Jaka jest jednak realna wartość naszej złotówki?
Rozmaite wyjazdy zagraniczne pozwoliły mi na pewne wnioski. Jeśli chodzi o Euro to 1€ powinno być warte w granicach 2,80-3,00 PLN. Nie więcej. Jeśli chodzi o dolary, to 1$ powinien kosztować około 2 PLN. Tymczasem gdy spojrzymy na franka szwajcarskiego, to jedna sztuka tej waluty jest warta około 1,80 PLN. Co do funta, to 1£ powinien kosztować około 3,20-3,50 PLN.
Nie mówię o innych aspektach, które by się pogorszyły, gdyby taki kurs był realny (np. mniejsze zainteresowanie inwestowaniem w Polsce, itp.). Mówię jedynie o tym, ile można realnie kupić za dane pieniądze.