Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą USD. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą USD. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 kwietnia 2013

Brak ochoty na giełdę

Foto: HowardLake
Brakuje mi ochoty na giełdę, na kontrolowanie wykresów, czytanie wiadomości, pasjonowanie się tym, co dzieje się na rynkach. Nie chce mi się nawet specjalnie patrzeć na to, co się w ogóle dzieje w świecie finansów. A jeśli już coś do mnie dociera to jedynie z radia. Siedzę sobie w swoim biurze gapiąc się w monitor i wszystkie informacje przechodzą tak jakby obok mnie. Czyżby zmęczenie? Brak ochoty na podejmowanie ryzyka? Załamanie?

wtorek, 13 listopada 2012

Czy złoto podrożeje?

Przyglądając się wykresowi złota, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jesteśmy chyba w momencie jakiejś zadyszki. Od ponad roku nie możemy pokonać poziomu 1800 USD za uncję, mimo iż już trzykrotnie dochodziliśmy do tego poziomu. Będzie czwarte podejście?
Rzućmy okiem na wykres. I co z niego można wyczytać? Ano to, że jesteśmy w dość szerokiej konsolidacji pomiędzy poziomami 1500 a 1800 USD.
Jeśli mają nastąpić jakiekolwiek wzrosty (a w te wierzą "złotoentuzjaści" oraz sprzedawcy złotych monet i sztabek), wcześniej pewnie jeszcze trochę spadniemy.
Czy są realne szanse na wzrosty? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, warto przeanalizować jedną sprawę. Mówi się, że na złocie powstała gigantyczna bańka spekulacyjna. A bańki mają to do siebie, że pękają i kurs nurkuje z niesamowitą prędkością. Tymczasem na złocie tak naprawdę tego nie widać. Osunęliśmy się w korekcie, ale jakichś większych tendencji do drastycznych spadków nie widać. Czy jest to tylko cisza przed burzą i po ponad rocznej konsolidacji w końcu nastąpi wzrost? Nikt na to pytanie jednoznacznie nie odpowie. Możemy jedynie spekulować, czy skoro bańka nie pękła, to będziemy szli do góry? A może jeszcze pomęczymy się kolejne miesiące w trendzie bocznym?
Sam nie posiadam ani złotych sztabek, ani też moment. Być może to jest mój błąd, ale ja nie jestem jakimś tam mega inwestorem długoterminowym i wolę płynniejsze aktywa. A jeśli miałbym kupić złoto, to czysto spekulacyjnie. W tym jednak wypadku poczekam do pokonania poziomu 2000 USD za uncję, o ile takowy nastąpi. To byłoby dla mnie sygnałem, że hossa na tym metalu trwa w najlepsze.

wtorek, 18 września 2012

Zaktualizowałem portfel

Przez długi czas nie zajmowałem się aktualizacją swojego portfela, ponieważ zwyczajnie mi się nie chciało. Postanowiłem jednak trochę policzyć i zaprezentować to tutaj.
Portfel jest dostępny w zakładce na górze strony.
Może kilka słów komentarza do tego, co tam zobaczycie. Jak można zauważyć, jest to raczej bezpieczny portfel. Mimo iż akcje stanowią ponad 17% to są one ulokowane w raczej defensywną spółkę, której wzrosty i spadki raczej nie są tak dynamiczne, jak innych spółek.
Sporo kasy leży na lokacie i na koncie oszczędnościowym. Pieniądze na koncie są gotowe na jakąkolwiek inwestycję (w biznes, w akcje lub inne). Po prostu czekam na odpowiednią okazję i nie chcę ich zamrażać na lokatach bądź w akcjach. Zdaję sobie sprawę z tego, że one mogą mniej zarabiać, ale takie jest ryzyko płynności.
Nie ukrywam, że bardziej niż w giełdę wolałbym włożyć te pieniądze w jakąś działalność. Korci mnie otworzenie czegoś dodatkowego. Zobaczymy, jak to pójdzie. Na razie badam rynek.
Niemało pieniędzy jest też w walutach (USD, NOK, EUR), które zacząłem zbierać już jakiś czas temu, a potem tylko systematycznie dokupowałem. Tutaj jednak nie zamierzam bawić się w spekulację, ani też próbę zarabiania na siłę. Od tego jest forex. Po prostu część pieniędzy pochodzi z moich zarobków zagranicą, część walut dokupiłem i sobie leżą. One zwyczajnie mogą się przydać na jakiś wyjazd, może na jakąś super okazję inwestycyjną lub po prostu na wypadek, gdyby banki nagle przestały wypłacać pieniądze. Nigdy nic nie wiadomo.
Czy interesują mnie inne instrumenty, poza tymi, w które inwestuję lub lokuję pieniądze? Nie. Nie zamierzam kupować ani obligacji, ani też inwestować w fundusze, ani też inne, których nie rozumiem. I innym też odradzam bawienie się w coś, czego nie rozumiemy. Być może zacznę grać trochę na kontraktach terminowych, ale to jeszcze nie teraz. Na razie się edukuję, bo to wydaje się najistotniejsze.

środa, 5 września 2012

Euro po 4,30 PLN, dolar po 3,40 PLN?

Złotówka się wyraźnie osłabia, co doskonale ilustrują rozmaite wykresy (np. na stooq.pl). Pytanie, jakie sobie zadajemy to: do jakiego poziomu może się osłabić nasza waluta względem dolara amerykańskiego i euro?
Gdyby spojrzeć na wykresy krótkoterminowo lub średnioterminowo, w przypadku USD powinniśmy dojść do poziomu 3,40 PLN, natomiast za EUR powinniśmy zapłacić 4,30 PLN.
Tak jak wielokrotnie pisałem, jest to zwykłe gdybanie i niewiele może mieć wspólnego z rzeczywistością.
Być może będę nieobiektywny, ale patrząc z punktu widzenia eksporterów, to takie wiadomości są dobre. Niestety, bardzo wiele dóbr importujemy i ta informacja nie jest już taka optymistyczna, choć tragiczna również.
Co ważne jednak, jesteśmy jeszcze bardzo daleko od szczytów, więc nie ma powodu do niepokoju. Uważam bowiem, że obecne poziomu kursu walut lub nawet te, do których możemy dobrnąć, nie będą jakoś specjalnie katastrofalne, ponieważ importerzy już się przyzwyczaili do tych cen, natomiast dla eksporterów są one cały czas dobre.