Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

wtorek, 29 sierpnia 2017

Co tam na giełdzie?

Minęło już bardzo dużo czasu od mojej ostatniej aktualizacji. Niestety, a może "stety", w temacie inwestycji niewiele się zmieniło u mnie. Odkąd nabyłem swoje spółki, praktycznie niczego nie sprzedaję.


Jak wiecie, moją wizją jest kupowanie spółek, które coś eksportują oraz wypłacają dywidendy. I przyznam, że taka strategia inwestycyjna na razie się sprawdza. Co roku wpływają dywidendy, a poza tym kurs większości spółek rośnie. Czego chcieć więcej?

Środki z dywidend oczywiście cały czas reinwestuję, dzięki czemu liczba akcji ciągle rośnie, a co za tym idzie, więcej wpada w kolejnych latach.

Przyznam, że jakiś czas temu zupełnie wyłączyłem się z finansowej blogosfery, gdyż uznałem, że czytanie tych wszystkich tekstów na rożnych blogach, pisanych przez mniej lub bardziej doświadczonych inwestorów niewiele wnosi do mojego życia, a jedynie powoduje piętrzące się wątpliwości i niepotrzebną presję.

Mimo iż nie czytuję już blogów finansowych, świat się nie zawalił. Nadal jestem na rynku, nadal wiodę stosunkowo spokojne życie i jestem zadowolony z podjętych decyzji inwestycyjnych. Myślę, że dla większości z nas taki szum jest zbędny. O ile zdobędziemy podstawy, zrozumiemy, jak to mniej więcej funkcjonuje, to potem jest już łatwiej. Wystarczy czytać raporty raz na jakiś czas, zerknąć na wykres, czy nie dzieje się nic niepokojącego (a jeśli się dzieje, to i tak z reguły jest za późno na reakcję, nawet jeśli na wykres spoglądamy co godzinę).

Jedną radę, jaką mogę dać stosunkowo niedoświadczonym inwestorom, to posiadanie planu B. Musicie wiedzieć, kiedy wejść w daną spółkę, ale też mieć świadomość, kiedy wyjść. Bez żadnego planu nie można myśleć o sukcesie. I nie chodzi tu tylko o giełdę, ale również to się sprawdza w wielu innych dziedzinach życia. Im bardziej przygotujecie się mentalnie do różnych sytuacji, które mogą mieć miejsce, tym mniejszy ból sprawia porażka. Bo przecież one są nieodzowne w inwestycjach. Trzeba je zaakceptować i wyciągać z nich wnioski.

Druga rada to ograniczone zaufanie. Nie wierzcie we wszystko, co przeczytacie, nawet na poważnych, wydawałoby się, portalach finansowych. O blogach czy forach nawet nie wspominam. Warto mieć otwarty umysł i podejmować decyzje samodzielnie, a nie pod wpływem rad innych.

To tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że będę miał jeszcze okazję coś napisać.

1 komentarz: