Nie będę powielał informacji, które krążą w sieci na temat mBanku. Napiszę tylko krótko. Bank po raz kolejny pokazuje, że klienci są dla niego mało ważni. Liczy się tylko kasa.
Pisałem ostatnio o tym, że zdecydowałem się zrezygnować z karty płatniczej w tym banku. Zastrzegłem kartę w systemie transakcyjnym motywując to tym, iż chcę zrezygnować z karty. I właściwie wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że ta karta będzie mi wisiała w systemie transakcyjnym bardzo długo. Jak długo, tego nie wiem. Co to oznacza, nie wiem. Na razie wisi, ale kto wie, co do głowy przyjdzie banksterom i nagle nie zażyczą sobie jakiejś opłaty? No bo kartę posiadam, tylko że jest zastrzeżona...
No i próbowałem się skontaktować z przedstawicielem mBanku. Na mLinię nie dzwonię, bo nie mam ani ochoty słuchać tych ludzi, ani też nawet nie pamiętam telekodu. Poza tym, szkoda mi pieniędzy i baterii w telefonie na dzwonienie do nich, więc temat odpada.
Postanowiłem sprawdzić na ichniejszym czacie, czy się czegoś dowiem. Po zalogowaniu okazało się, że muszę czekać jakąś godzinę, bo byłem 20. w kolejce. Odpuściłem, zwłaszcza, że w tym czasie i tak pewnie pojawiłby się jakiś błąd i musiałbym się logować ponownie ustawiając się w kolejce od nowa. Przerabiałem to, dziękuję.
W tej kwestii w tym żenującym banku niewiele się zmieniło. Poziom beznadziejności został skutecznie utrzymany.
Zdecydowałem się zatem wysłać maila. Opisałem problem, że chciałbym zrezygnować z karty. Otrzymałem autoodpowiedź, że w ciągu 8 godzin otrzymam odpowiedź. Owszem, otrzymałem, ale kobieta w zasadzie nic mądrego nie napisała, poza faktem, że tak może pozostać i jest ok. Przy okazji dodała, że lepiej zostać z kartą, bo ona jest "przezajebista" (przepraszam za zwrot, ale tak pocukrowała wartość i funkcjonalność tej karty, że innego określenia nie znalazłem). Napisałem zatem, że nie jest ok, bo za miesiąc kończy mi się jej ważność (którą zastrzegłem) i nie chciałbym ponownie otrzymywać nowej. Zapytałem konkretnie, co mam uwzględnić we wniosku o rezygnację z karty (który chcę złożyć pisemnie), żeby została ona przyjęta. Chciałem ten problem rozwiązać raz na zawsze i o tym zapomnieć.
I co? Minęło już 8 godzin roboczych (dużo więcej niż 8), a odpowiedzi brak. Mimo iż w autoodpowiedzi otrzymałem informację, że maksymalnie tyle czasu będę musiał czekać.
Jakie wnioski? Wniosek jest jeden, jeśli nie musimy korzystać z tego banku, trzymajmy się od niego z daleka. Dopóki jest dobrze, to jest dobrze, ale jak pojawi się problem, to wówczas już trudno o jakiekolwiek sensowne rozwiązanie.
I, przy okazji, nie dajmy się nabierać na ich produkty, które nagle uczynią nas bogatymi i/lub szczęśliwymi. Bo wysokie oprocentowanie od niskich kwot, które możemy zaoszczędzić nie ma większego znaczenia. Żaden produkt mBanku, z którego korzystam (lub próbowano mi wcisnąć) nie jest godny polecenia. Jedynie eMakler jakoś się trzyma, ale i w tym wypadku warto się zastanowić nad tym, czy konkurencja nie ma czegoś ciekawszego.