Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spółki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spółki. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 marca 2015

Nowości w portfelu

W ostatnich dniach nie miałem za bardzo czasu nic napisać, ale to nie oznacza, że w portfelu wiało nudą. Otóż nie wiało, a wręcz zrobił się niewielki przeciąg.

W pierwszej kolejności postanowiłem się ostatecznie pozbyć wszystkich akcji Radpolu po 7,49 PLN (dzisiaj akcje kosztują 7,11 PLN). Spółka pokazała słabe wyniki, więc uznałem, że nie ma sensu jej trzymać i oddałem ją z dość dużą stratą (ok. 38%). To ostatni taki papier, z którym pozwoliłem sobie na tak ogromną procentową stratę. Radpol trzymałem bardzo długo, bo wydawało mi się, że ta spółka ma przed sobą jakieś perspektywy. Niestety, po dramatycznym spadku w ubiegłym roku nic się nie zmieniło, a ostatnie wyniki przelały czarę goryczy.

środa, 25 lutego 2015

Dokupiłem Lentex i IAI

Dzisiaj powiększyłem nieco zaangażowanie w dwie moje najnowsze spółki: Lentex (kupione za 8,55 PLN) oraz newconnectową IAI (za 4,99 PLN). Aktualnie Lentex stanowi niecałe 5% wartości portfela, a IAI blisko 2%, więc nie są to wiodące pozycje w moim portfolio.

Bardzo fajnie wyglądała dzisiaj sytuacja na Amice. Kurs wzrósł o 3,54% przy bardzo dużych, blisko 19-milionowych obrotach. Coś się ewidentnie na tej spółce dzieje. Wiele wskazuje na to, że rynek dyskontuje dobre wyniki. Póki co jednak, nie ma co spekulować i czekać na jakieś wieści ze spółki.

Coś tam ruszyło się dzisiaj również na Radpolu, chociaż nędzne obroty raczej nie dają podstaw do jakiegoś większego optymizmu. Trzeba czekać.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Amica zaatakowała historyczne szczyty. Lentex w portfelu

Mimo iż ostatnie sesje są dość nudne, jeśli chodzi o atrakcje, to jednak na niektórych moich spółkach coś się jednak dzieje.

Dzisiaj, jak pisałem, wywaliłem Synthos. W jego miejsce kupiłem akcje Lenteksu (po 8,55 PLN). Spółka, moim zdaniem, niezła, w trendzie rosnącym, nie najdroższa, jeśli chodzi o C/WK i C/Z. Wypłaca dywidendy, eksportuje, ma ciekawy akcjonariat. Wszystko to powoduje, że jest to ciekawy papier. Nie jest to oczywiście spółka na lata, ale myślę, że z rok, dwa można ją potrzymać.

Bardzo ciekawie prezentował się dzisiaj kurs Amiki. Spółka z mojego portfela atakowała dzisiaj historyczne szczyty (przez moment kurs wynosił 122,10 PLN). Ostatecznie dzień zakończył się niżej, ale jest duża szansa, że popyt będzie jeszcze w niedługim czasie przeważał. Trochę niepokojąco wygląda duży górny cień, ale poczekajmy, co wydarzy się w kolejnych dniach. Ważne, że coś na tej spółce się dzieje, bo o ubiegłym roku chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć.

Czy będą jakieś kolejne rotacje w portfelu? Nie mogę tego wykluczyć, choć na razie gromadzę kapitał na dalsze zakupy. W najbliższych dniach będę się skupiał na znalezieniu jakiejś w miarę ciekawej lokaty, ponieważ na początku marca kończy mi się w Idea Banku, a ten bank nie oferuje już niczego rzucającego na kolana.

środa, 18 lutego 2015

Mizerne wzrosty, ale wzrosty! Szczegóły mojego portfela

Nasz WIG20 podnosi się powoli z kolan. Od połowy stycznia z poziomu 2225 udało nam się dojść już do poziomu ponad 2350. Wzrosty są bardzo powolne, ale są. I to trzeba docenić.

Na pewno zastanawiające są te wzrosty z ostatnich dni, ponieważ obroty są niewielkie. Więcej ciekawych rzeczy dzieje się jednak na poszczególnych spółkach. I to one powinny być najbardziej interesujące dla małych inwestorów. Bo my, mali inwestorzy, nie musimy się ścigać z rynkiem. Dla nas benchmarkiem powinny być kiepskie oprocentowanie lokat i to w porównaniu do nich nasze zyski powinny być większe, a nie w stosunku do WIG-u czy WIG20. Nimi muszą się podniecać fundusze.

Z funduszami jest jednak taka sprawa, że one inwestują cudze pieniądze, więc im to aż tak nie robi, czy zarobią, czy stracą. Byle być lepszym od benchamrku. Tymczasem mali inwestorzy mają ten komfort, że jak nie widzą dobrej sytuacji na giełdzie, to po prostu nie kupują i tyle.

Przyznam, że z małą ulgą obserwuję to, co dzieje się na spółkach z mojego portfela w ostatnim czasie. A jest dość dobrze, chociaż do ideału brakuje. Poniżej sytuacja na froncie z moim krótkim komentarzem do każdej spółki.

piątek, 28 listopada 2014

Kilka nowości...

Jestem dość zaskoczony faktem, że mimo rzadkiej aktualizacji, blog nadal jest często odwiedzany. Trudno mi powiedzieć dlaczego tak jest. Mogę jedynie zgadywać, że niektóre posty są dość mocno wypozycjonowane i dlatego tak wielu z Was trafia do mnie z wyszukiwarek. Co ciekawe jednak, są też wizyty z zaprzyjaźnionych blogów. Dzięki Wam wszystkim za wizyty!

A co u mnie? Cały czas po staremu. Ciężko pracuję nad rozwojem swojej firmy, a wolny czas poświęcam na rodzinę, przyjemności i giełdę.

Na giełdzie w zasadzie nie poczyniłem większych zmian od dłuższego czasu. Dokupiłem trochę akcji Ambry (ciągle wierzę w rozwój rynku wina, choć flagowy napój firmy, Cydr Lubelski, nie przypadł mi do gustu). Ponadto wzbogaciłem się o trochę certyfikatów ETFW20L oraz nabyłem trochę akcji PZU. Zmniejszyłem też zaangażowanie w spółce Ergis. Tak jak pisałem jednak, nie są to duże zmiany kosmetyczne, choć kapitał jest już znacznie wyższy niż wcześniej. Cały czas mam przekonanie do spółek, które mam w portfelu i nie zamierzam się specjalnie emocjonować chwilowymi wahaniami. Spółki generują zyski (mniejsze lub większe, ale zawsze są do przodu) i to się liczy. W wielu przypadkach również przychody rosną, zadłużenie spada, przepływy są dodatnie, więc jestem przekonany, że dobre spółki wytypowałem na długi termin.

Najsłabiej w moim portfelu spisuje się Radpol, chociaż i tam w raportach nie dostrzegłem niczego, co zmusiłoby mnie do wywalenia papieru. Mimo iż kurs dość mocno spadł. Pozostałe spółki, które posiadam - Amica, Lena Lighting - jakoś się trzymają.

Przyznam uczciwie, że w porównaniu do początków mojego inwestowania, dzisiaj jestem już dziwnie spokojny i z dużym dystansem przyjmuję to, co się dzieje na giełdzie i poza nią. Poniekąd ograniczona aktywność na blogu i brak "konieczności" tłumaczenia się Czytelnikom z dokonanych inwestycji powoduje, że odczuwam zdecydowanie mniejszy stres niż wcześniej.

Piszę o tym wszystkim dlatego, że taki spokój ducha jest niesamowicie ważny w naszym życiu. Przynajmniej jest nadzieja, że inwestowanie nie doprowadzi mnie do zawału w stosunkowo młodym wieku (choć jestem już po trzydziestce).

Największe nadzieje, poparte ciężką pracą, pokładam jednak w jednej firmie: swojej. To tutaj jest największe pole do popisu i to w niej upatruję szans na odniesienie sukcesu. Choć sukcesem jest zapewne już samo utrzymanie na rynku. Wszak firma istnieje już 5 lat. I tego życzę wszystkim, którzy myślą o otwarciu swojej działalności. Żeby wytrzymali 5 lat na rynku, borykając się z ZUS-ami, US-ami, nierzetelnymi kontrahentami, pracownikami i ogólną sytuacją na rynku. Jak już się przetrwa te kilka lat, to potem jest już z górki.

sobota, 6 września 2014

Omijam szum szerokim łukiem

Jak pewnie zauważyliście, w ostatnich miesiącach praktycznie wycofałem się z aktywności blogowej. Było to spowodowane wieloma względami. Nie było mnie tutaj głównie z powodu większego zaangażowania się w prowadzoną działalność, ale także poświęcenia się innemu hobby (fotografia). Najbardziej dostało się blogowi, ponieważ aktualizacje były praktycznie zerowe.

Czas ten pozwolił mi jednak na wyciągnięcie pewnych wniosków, jeśli chodzi o inwestycje. Przede wszystkim ominął mnie cały szum, który jest związany z finansami i gospodarką. Nie angażowałem się w słuchanie wiadomości, nie czytałem praktycznie blogów finansowych, przez jakiś czas nawet nie przeglądałem notowań. Wszystko to, co mnie przez ostatnie lata tak mocno pasjonowało, żyło swoim życiem. I jakież to wnioski udało mi się wyciągnąć?

sobota, 18 stycznia 2014

Dobrze żarlo i... Kania -8%

Dość długo byłem wierny spółce Kania. Dokupowałem kolejne spółki w trendzie wzrostowym, aż średnia cena osiągnęła 3,76 PLN. Potem kurs urósł do poziomu 4,49 PLN i to było tyle. Później zaczął już tylko spadać. Ja jednak wstrzymywałem się ze sprzedażą i ostatecznie doprowadziłem do straty 8%. Frajerskiej straty, dodam.

Wiem, popełniłem dość poważny błąd, bo nie powinienem pozwolić na to, żeby zyski przerodziły się w straty. Spróbuję jednak jakoś wytłumaczyć, dlatego tak się stało.

Dopóki kurs rósł, wszystko było dobrze. Normalna sprawa. Potem jednak nastąpiła lekka obsuwka. Wszystko to działo się na małych obrotach, a ja jeszcze nie widziałem zagrożenia, zwłaszcza, że żadne negatywne wiadomości ze spółki nie dochodziły.

O ile przez jakiś czas te osunięcia nie bolały i po prostu żywiłem nadzieję, że tylko słabe ręce oddają te akcje, wszak obroty były niezbyt wysokie. I tak oto, praktycznie od października, kurs szedł coraz niżej i niżej, aż skończyło się tak, jak w piątek. Kurs spadł ostatecznie tego dnia o 8,6%.

Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że mogłem realizować zysk po 10-procentowej obsuwie od szczytu i miałbym kilka procent zysku. I to by wyglądało w miarę sensowne. Niestety, coś zawiodło. Chciwość? Zbyt wielka wiara w spółkę? Raczej to drugie.

Nie ma co jednak teraz płakać nad rozlanym mlekiem. Trzeba przełknąć tą wtopę i już z kolejnymi spółkami postępować bardziej rozsądnie. Na szczęście jeszcze portfel jest cały czas na sporym plusie, więc trzeba będzie pilnować zysków.

wtorek, 31 grudnia 2013

Grudniowe podsumowanie

Grudzień przyniósł nam, zamiast oczekiwanego przez wszystkich rajdu św. Mikołaja, mniej oczekiwaną, acz zasłużoną korektę. Wiele czynników się złożyło na to, ale w końcu ona nadeszła. I dobrze, bo im szybciej się ona skończy, tym większe szanse na dalsze wzrosty.

A co tam u mnie w portfelu się działo w mijającym miesiącu? Nudy nie było. Tyle mogę powiedzieć.


Na chwilę obecną stan portfela jest taki, jak powyżej. Ostatecznie się pozbyłem akcji KGH (choć z lekkim smutkiem). Poza gorszymi prognozami na przyszły rok pojawiły się jeszcze inne niezbyt pozytywne informacje wokół spółki, dlatego uznałem, że nie ma sensu trzymać dalej tej akcji.
Ogólnie mój zysk wynosi 11,74%, co oznacza spadek w porównaniu do poprzedniego miesiąca o 4,66%. Doliczając to niewielką stratę na KGH można powiedzieć, że w grudniu straciłem jakieś 5%. Ujdzie.

Z ciekawostek to jeszcze wpłynęła dywidenda z Dębicy.

Struktura portfela jest następująca:



Najbardziej żal mi spółki Ambra, której kurs osunął się o blisko 90 groszy. Sporo., choć i tak liczę, że to jest korekta, a nie odwrócenie trendu. Problem był taki, że na spółce były niewielkie obroty i w zasadzie nawet niewielkie transakcje powodowały duże wahania. Można powiedzieć, że brakowało inwestora, który "trzymałby" kurs. Ale z drugiej strony może to i dobrze? Ja zdecydowałem się na dokupienie akcji tej spółki.

Spadek zanotowało większość moich spółek, choć były i takie, które zyskały. Przykładem może być Dębica czy Synthos.

Nie chciałbym się bawić w jakieś szczegółowe roczne podsumowania, bo to się mija z celem. Każdy rok jest inny, wszystko zmienia się dynamicznie. Zarówno w moim biznesie, jak i na giełdzie. Gdybym chciał podsumować ten rok, musiałbym go porównać do poprzedniego. A po co? Cieszę się jedynie, że poza kilkoma spółkami udało mi się nieźle trafić. Cały czas się uczę, czytam, analizuję, pracuję nad sobą, obserwuję własne (i cudze) emocje i to jest coś naprawdę fantastycznego. Inwestowanie to jest tak naprawdę lekcja poznawania własnego siebie, własnych słabości.

Ten rok przyniósł wiele emocji. Mogłem sprawdzić swoją reakcję na różne sytuacje: spadek cen akcji (a co za tym idzie straty), nagłe duże wzrosty cen (zyski), krytykę na blogu, wpływ komentarzy na forach na moje decyzje inwestycyjne (na szczęście nikły), wpływ innych blogerów na moje decyzje (ciut większy). Jeśli chodzi o innych blogerów, to raczej nie było takiej sytuacji, że ktoś powiedział, że kupiłby akcje X, a ja ślepo podążam tą ścieżką. Nie. Nie działam w ten sposób. Ktoś mówi np. o eksporterach, to ja nie wybieram spółki, którą on poleca, tylko sam szukam takiej spółki, która ma największe szanse na rozwój. Przykładem może być choćby Ambra, której nikt mi nie polecał. W zasadzie niewiele się o niej mówiło. Na razie jestem "do tyłu" na tej spółce, ale kto wie, jaka będzie przyszłość? Dla mnie ważne jest to, że spółka notuje dobre wyniki, zmienia się u nas kultura picia alkoholu, a co za tym idzie, coraz więcej kupujemy win. Poza tym wyższa akcyza na mocne trunki, która wejdzie od nowego roku również wpłynie na to, że ludzie przerzucą się na wino. Nie będzie to jakaś drastyczna zmiana, ale zawsze. I to właśnie Ambra, mam nadzieję, będzie moja perełką.

Sam oczywiście nikogo nie zachęcam do zakupu akcji tej spółki, ponieważ im ciszej wokół niej jest, tym lepiej.

Kolejną moją perełką była Dębica. A kto wie, co przyniosą kolejne miesiące? No i trzecim skarbem jest Colian. Spółka, w którą niewielu wierzy. Ja też byłem raczej umiarkowanie pozytywnie nastawiony kupując jej akcje. Ale trafiły się dwa strzały i kurs powędrował wysoko. Colian zaliczył też oczywiście korektę, a ja nadal posiadam te akcje cierpliwie wyczekując tego, co będzie dalej.

Planów na 2014 rok sobie nie wyznaczam, ponieważ nie lubię tego robić. Nie lubię działać schematycznie. Nie lubię działać według wcześniej założonych schematów, ponieważ jest to nudne (co innego inwestycje - tutaj kupiłem akcje i żadnych nerwowych ruchów nie wykonuję). Nie stawiam sobie założeń typu "w tym roku odłożę ileś tam pieniędzy", bo często takie założenia wyzwalają w człowieku zbędną presję "że musi". A ja nic nie muszę. Jeśli ktoś żyje bez zbędnych nadmiernych wydatków (a tak jest w moim wypadku) i pozostają jakieś nadwyżki budżetowe, to dla mnie jest to wystarczająca motywacja do tego, by odkładać pieniądze. A czy ja odłożę 100 PLN, 1000 PLN, czy 10000 PLN miesięcznie, to nie ma znaczenia. Ważne, że odkładam. Tak jest też z wszelkiego rodzaju funduszami bezpieczeństwa, awaryjnymi i czort wie jakimi jeszcze. To jest dobre dla osób (i to zdecydowanie polecam), którym się pieniądze nie trzymają i muszą je wrzucać na 10 kont (najlepiej oszczędnościowych, żeby nie robić wypłat pod groźbą opłaty). Ja nad finansami panuję (poniekąd zmusza mnie do tego prowadzona działalność), więc nie muszę tworzyć żadnych funduszy. Po prostu wystarczy, że część środków mam na koncie osobistym, część na oszczędnościowym, część w walutach, część w akcjach. I w zasadzie taka dywersyfikacja jest dla mnie najbardziej optymalna.

Wracając jednak do 2014 roku, wielu analityków narzeka, że spółki nie prezentują prognoz i ciężko się potem odnieść podejmując decyzje inwestycyjne. I dobrze, że ich nie publikują. Wystarczy, że wynik spółki będzie zgodny z prognozami lub gorszy i pojawia się pretekst do tego, by zanotować korektę lub, co gorsza, odwrócenie trendu. Tak samo jest ze mną i moją firmą. Żadnych prognoz, zarówno jeśli chodzi o plany inwestycyjne, jak i własny biznes. Jeśli chodzi o moją działalność, działam najlepiej, jak potrafię, mając świadomość, że zawsze może wydarzyć się coś, co spowoduje, że będę musiał zamknąć firmę. Z jednej strony jest to trochę obciążające i nie daje poczucia bezpieczeństwa, ale z drugiej strony wszelkie złe rzeczy, które mogą się zadziać, raczej nie spowodują mojego załamania nerwowego. Z inwestycjami jest podobnie. Kupuję akcje, ale z góry zakładam, że może się zdarzyć, że będę zmuszony do sprzedaży ze stratą. A jeśli będzie inaczej, to tym lepiej dla mnie.

Kończąc ten post chciałbym wszystkim Czytelnikom życzyć sukcesów w życiu osobistym, zawodowym oraz trafnych decyzji inwestycyjnych w 2014 roku.

sobota, 30 listopada 2013

Aktualizacja portfela. Kolejny wzrost w listopadzie

Kolejny miesiąc dobiegł końca, więc czas na małe podsumowanie. Jak informowałem w poprzednim wpisie, na koniec października mój portfel zyskiwał 13,11%. Na koniec listopada zyskuje on już 16,40%. Nie popadam w samozachwyt, bo pewnie wielu inwestorów zarobiła w tym miesiącu. Cieszę się jednak, że jest postęp.

Sytuacja w portfelu wygląda, jak na poniższym obrazku:
W listopadzie dorzuciłem troszkę akcji LEN, KAN oraz AMB. Mój portfel powoli zmierza do tego, by wartość akcji poszczególnych spółek była mniej więcej na tym samym poziomie (pomijając ASE, które to kupiłem na raczej bardzo długi termin licząc na powolny, ale stabilny wzrost. Na razie to średnio wygląda, ale zachowuję spokój).

Procentowo mój portfel wygląda następująco:
Tak jak pisałem wcześniej, raczej nie będę się decydował na sprzedaż ETFW20L, który to stanowi największy udział w portfelu. Pomimo faktu, że ten komponent może trochę zamulać wzrost portfela, pozostawię go bez zmian. Po prostu dzięki w miarę regularnym zakupom akcji, udział tego certyfikatu będzie spadał.

A co ciekawego wydarzyło się w listopadzie? Trochę oberwało się Ambrze, która spadła o ponad 8%. Liczę, że to tylko korekta. Dla odmiany ładnie poradziła sobie Amica, która urosła o ponad 10%. Pięknie zachował się Colian, na którego co prawda nie liczyłem aż tak mocno, ale wierzyłem, że spółka może być trochę niedoszacowana względem najgroźniejszych konkurentów. Pojawiły się się dość ciekawe informacje ze spółki i kurs wystrzelił. Wzrost ponad 40% robi wrażenie.

O 10% podskoczyła też Dębica (spółka, z którą wiążę duże nadzieje). Kurs akcji będzie z pewnością atakował historyczne szczyty, więc pozostaje cierpliwie czekać na nadchodzące wydarzenia.

Trochę osuwa się w ostatnim czasie Kania, chociaż może to być cisza przed burzą. Wygląda to tak, jak gdyby ktoś pilnował kursu, żeby cena akcji za mocno nie spadła. Oczywiście to może być teoria spiskowa, ale faktem jest, że mogło to spaść mocniej. Skoro jednak nie spadło (jeszcze), to pozostaje czekać. Myślę, że wielu posiadaczy akcji tej spółki oczekuje kolejnych dobrych wiadomości na jej temat.

Ładnie też zachowują się akcje Leny Lighting (wzrost o 10%). Wierzę w tą spółkę, dlatego też zdecydowałem się na dokupienie kolejnych papierów.

Ogólnie można podsumować, że był to udany miesiąc. Pomijając fakt, że ogólnie portfel urósł nieco ponad 3%, to kilka spółek urosło o ponad 10%, co najlepiej świadczy o ich potencjale.

Teraz jesteśmy w ni to korekcie, ni to oczekiwaniu na rajd św. Mikołaja. Jeżeli ten drugi nastąpi w grudniu, to liczę, że odbije się to pozytywnie również na moim portfelu.

Warto odnotować, że w międzyczasie wpadła mi dywidenda z Ambry oraz PZU, a w grudniu będą pieniądze z Dębicy. Środki pochodzące z pierwszych dwóch spółek (plus dodatkowe nadwyżki) zostały już reinwestowane na zakup spółek, o których wspomniałem na początku postu. To samo uczynię najpewniej z pieniędzmi z Dębicy, ale nie wiem, czy to nastąpi jeszcze w grudniu (kiedy możemy być już po teoretycznych wzrostach po rajdzie św. Mikołaja), więc możliwe, że zakupy zrobię już w 2014 roku.

Trochę niepokojące informacje dotarły z KGHM. Pomimo faktu, że szansa na uzyskanie wyników zgodnych z prognozą istnieje, to przyszły rok, w ocenie szefostwa spółki, może być gorszy. Faktycznie, jest to niedobra wiadomość, ale może paradoksalnie to być pozytywne info. Bo jeśli wszyscy nastawiają się na kiepskie wyniki, a rynek to próbuje dyskontować, to może jeśli np. kurs miedzi będzie rósł w przyszłym roku, to objawi się wzrostem kursu.

Z drugiej strony, kurs jakoś mocno się nie osunął po tej informacji, więc może przyszłoroczne prognozy są już w cenie?

Póki co, nie zamierzam pozbywać się akcji tej spółki i, podobnie jak w przypadku Coliana, potrzymam je. W przypadku Coliana też było wiele informacji negatywnych, a mimo to pozwoliło to kursowi wysoko wzrosnąć. I dzisiaj cieszę się, że nie uległem presji naganiaczom na spadki. Oczywiście, obu spółek nie można porównywać, ale uważam, że nie warto ulegać panice i spokojnie czekać na rozwój wypadków.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Spółki na historycznych szczytach

Ostatnio podjąłem tutaj temat uczucia dyskomfortu, jaki pojawia się podczas odpałów kursów na niektórych spółkach, jak np. Colianie. Dzisiaj kolejny temat: uczucie, jakie pojawia się, gdy spółki notują historyczne szczyty. A jest o czym mówić, ponieważ w swoim portfelu posiadam aż trzy takie spółki: DBC, PZU oraz AMC.

Tak jak pisałem w poprzednim poście, piszę na temat własnych odczuć. Dlatego też, jeśli ktokolwiek czuje inaczej lub się ze mną nie zgadza, ma do tego pełne prawo.

Jest wysoko, może zacząć spadać


Jeśli o mnie chodzi, to po głowie chodzi mi myśl, że skoro poszło już tak wysoko, to w każdej chwili może się wszystko zmienić i nagle zacznie spadać. Czy jednak jest to poprawne myślenie? Myślę, że nie do końca. Jest to jedynie strach przed nowym, nieznanym. Dlaczego?

Popatrzymy bowiem na to z innej perspektywy. Skoro rośnie, to znaczy, że kondycja firmy jest dobra, konikunktura jest niezła i właściwie wszystko wokół wpływa na to, by dalej rosło. A przykładem niech będzie LPP (choć to jest nienajlepszy przykład, ponieważ tam dodatkowo w grę wchodzi gigantyczna cena, w porównaniu do innych spółek, co też może być barierą psychologiczną dla większości z inwestorów). Ale możmy wiele innych spółek na historycznych maksimach znaleźć, które to - po pokonaniu wszelkich technicznych oporów - fruną sobie na północ, aż miło.

Jest wysoko, dlaczego ma nagle spadać?


Druga sprawa, skoro zaszło tak wysoko, to dlaczego ma nagle spadać? Dlatego, że zaszło już wysoko? Przecież to nie jest żaden argument. Nie bez powodu mądre głowy mówią, że cena zawsze może być jeszcze wyższa lub niższa (zależnie od trendu). Dopóki jest popyt, cena będzie rosła. A dlaczego inwestorzy kupują akcje danej spółki? Bo twierdzą, że jest dobra i chcą na nie niej zarobić. A skoro jest dobra i rośnie, to powinna dalej rosnąć, chyba, że zdarzy się coś, co przeszkodzi dalszym wzrostom (np. słabe wyniki, kataklizmy, itp.).

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Posiadając jakieś akcje zastanawiamy się częściej nie "czy spadnie", tylko "kiedy spadnie". Bo to, że spadnie, to pewne. W głowie pojawia się myśl, że "za bardzo urosło". 

Teoretycznie zatem historyczne szczyty powinny być dobrą wiadomością i powinny raczej dawać poczucie komfortu, a nie dyskomfortu. Polak, a już zwłaszcza inwestor jest jednak człowiekiem, który jest sceptyczny w stosunku do wielu rzeczy. Również jako osoba prowadząca działalność gospodarczą, wolę próbować przewidywać problemy, aniżeli popadać w hurra optymizm po jakichś drobnych sukcesach. Dlatego też nie cieszę się za bardzo tym, co osiągam (nie na tyle, by oznajmiać wszem i wobec, jaki to jestem zajebisty), a raczej staram się trzeźwo patrzeć na to, co może być w przyszłości (i to na wielu płaszczyznach) i podnoszę sobie poprzeczkę. I to chyba jest też dowód na to, że większość inwestorów i biznesmenów chyba nie jest w pełni szczęśliwa (lub nie okazuje tego). Ciągły stres, dążenie do doskonałości, podwyższanie sobie poprzeczki, szukanie nowych celów i wyzwań skutecznie gaszą optymizm, którym moglibyśmy dzielić się z innymi po osiągnięciu pewnego poziomu.

Jak się cieszyć?


Nie chciałbym jednak tutaj mówić, że jestem ponurakiem i nie umiem się cieszyć z sukcesów. Umiem, ale o wiele większą przyjemność sprawia mi np. wygranie partii szachowej, które są dla mnie wielką pasją, zwycięstwo drużyny, której kibicuję, czy możliwość nauczenia mojego dziecka czegokolwiek, aniżeli radość z zarobienia paru złotych na giełdzie czy w pracy. Praca to praca, a życie poza pracą to zupełnie co innego. I myślę, że warto próbować oddzielić swoje życie zawodowe od prywatnego, na ile jest to możliwe, choć wiem, że jest to praktycznie nie do zrealizowania.

wtorek, 17 września 2013

Co mam w portfelu?

Ostatecznie zdecydowałem się upublicznić mój portfel. Jest w nim aż 14 pozycji. Dużo, ale to z tymi spółkami wiążę w tej chwili większe nadzieje.
Akcje stanowią jakieś 40% wartości mojego portfela. Drugie tyle stanowią środki na koncie oszczędnościowym w BGŻ Optima (wiem, że oprocentowanie nędzne, ale ważniejszy jest dla mnie swobodny dostęp do nich), a niecałe 15% waluty (EUR, USD, NOK). Natomiast 5% portfela to wolne środki czekające na inwestycje.
Na chwilę obecną mój portfel zyskuje 4,5%. Nie jest to dużo (głównie z powodu dużego udziału ETFW20L), ale cenię sobie przede wszystkim bezpieczeństwo.
Jak wspominałem wielokrotnie, mój portfel zbudowany jest długoterminowo. Dlatego też, zamiast sprzedawać, raczej dokupuję walory poszczególnych spółek.
Jedynie jeden składnik (CEZ) jest kupiony poniekąd spekulacyjnie. Kurs spółki jakby podnosi się z trendu spadkowego, ponadto są trochę zwiększone obroty, więc uznałem to jako okazję.
Co mnie cieszy, w dużej części powyższe firmy to eksporterzy. Dodatkowo wypłacają dywidendę, a wskaźniki C/Z i C/WK nie wyglądają źle. Dlatego też mocno wierzę w te spółki.
Czy interesują mnie jeszcze jakieś spółki? Owszem, ale chyba już nie będę bardziej rozdrabniał się, a skupię się na zwiększaniu udziału w powyższych spółkach. Co z tego wyjdzie, zobaczymy.

poniedziałek, 2 września 2013

Pieniądze lubią ciszę...

... stąd moja mniejsza aktywność na blogu. Po prostu zainwestowałem trochę pieniędzy w 11 spółek i ETF na WIG20 (wiem, że dużo) i czekam.

Zdaję sobie sprawę, że rozproszenie kapitału zdecydowanie zmniejsza szanse na duży zysk, jeśli trafiłbym na dobrą spółkę. Z drugiej strony, zmniejszam też szansę na stratę, jeśli okazałoby się, że jakaś spółka nagle by mi zbyt mocno zanurkowała.

piątek, 16 sierpnia 2013

Nie inwestować w groszowe śmieci

Spółki, których cena jednej akcji jest niższa niż złotówka bywają złudne. Wydaje nam się, że są tanie, a tymczasem jest to bagno, w które możemy wpaść i utopić naprawdę potężne pieniądze.

środa, 22 maja 2013

Zainwestowałem w KGH

Z pewnością wielu z Czytelników popuka się z politowaniem w czoło mówiąc, że to nie odpowiedni moment na to, by wchodzić w tą spółkę.
Być może, ja jednak widzę na wykresie, że to co najgorsze, jest już za nami. W zasadzie dwukrotnie uklepaliśmy dołek na poziomie w granicach 138 PLN i w zasadzie przewagi podaży nie widać. Być może jest to zbieranie sił przed kolejnym uderzeniem, które spowoduje dalsze obniżki ceny, ale póki co, nie stresuję się tym, bo nie widzę powodu.

czwartek, 16 maja 2013

Dorzuciłem MIL

Dzisiaj mój portfel wzbogacił się o akcje Banku Millenium. Kupiłem je po 5,17 PLN. Czy uczyniłem dobrze?
Uważam, że tak. Bank pokazał dość dobre wyniki, jest coraz większe zainteresowanie ta spółką, co przekłada się na obroty i ilość zawieranych transakcji. Ponadto MIL naruszył już styczniowy szczyt, więc są przesłanki ku temu, by liczyć na dalsze wzrosty.
Bank ten, w porównaniu do innych, jest dość dynamiczną spółką. Od zeszłorocznego czerwcowego dołka cena poszybowała aż o ponad 60% w górę. A szanse, czego nie da się ukryć, są i na drugie tyle, a nawet i  dużo, dużo więcej.
Moje oczekiwania wobec MIL są więc duże. Zamierzam w kolejnych tygodniach i miesiącach dokupować kolejne akcje tej spółki.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Poczynania wiceprezesa Alma Market

Foto: Lars Plougmann
Nie ukrywam, że od pewnego czasu interesuję się spółką Alma Market, jako potencjalnym obiektem zakupu. Jeszcze żadnego ruchu nie zrobiłem. Skupiam się jedynie na obserwacjach.
Zainteresowała mnie ostatnia aktywność wiceprezesa zarządu, Mariusza Wojdona. Przyjrzyjmy się jego ostatnim ruchom.

piątek, 12 kwietnia 2013

Weekendowe poszukiwanie spółek

Foto: Jer Kunz
Już mnie ta monotonia związana z pustym portfelem akcyjnym zaczyna nudzić. Ale nic dziwnego, mieliśmy korektę, która przedłużała się w nieskończoność, więc nie było sensu niczego kupować.
Myślę, że nadchodzący tydzień przyniesie jakieś ruchy w moim portfelu. Jeszcze nie wiem, ile zainwestuję, ale myślę, że większe pieniądze niż dotychczas. Nadchodzący (a właściwie już rozpoczęty) weekend zamierzam wykorzystać na analizę sytuacji na giełdzie.

wtorek, 26 lutego 2013

Dorzuciłem do portfela parę akcji ATR

Wczorajszy dość dobry dzień na rynku akcji pozwolił mi powziąć decyzję o dokupieniu kolejnego pakietu do swojego portfela.
Jak wspomniałem, zainteresowałem się akcjami ATR. Wczorajszy dzień dał ponad 2-procentowy zysk, co pokazało, że podjąłem właściwą decyzję. Dlatego też dzisiaj postanowiłem ponownie wybrać się na zakupy i zasilić swój portfel paroma dodatkowymi akcjami tej spółki.
Smutne jest jedynie to, że WIG i WIG20 otworzyły się na jednprocentowym minusie, co może trochę ostudzić zapał kupujących (nie tylko moich spółek, ale i innych). Być może się to jednak w ciągu dnia zmieni i zainteresowanie zakupami będzie większe.

czwartek, 31 stycznia 2013

Cichy zakup cichej spółki

Ilustracja: stooq.pl
Ostatnio postanowiłem swój portfelu wzbogacić o kolejną spółkę. Tym razem jest to IPL kupiona za średnią cenę 32,24 PLN. Dlaczego zdecydowałem się na taki krok?
Jest kilka powodów. Jest to przede wszystkim spółka, która jest w trendzie wzrostowym. Wskaźniki raczej nie wskazują na jakieś przegrzanie, więc potencjał na wzrosty jeszcze jest.
Ryzykiem może być fakt, że jest ona już trochę wykupiona, więc nie wiadomo, czy nie zacznie się realizacja zysków ze strony posiadaczy tych akcji. Póki co, nie widać takiego zagrożenia.
SL jest na poziomie w granicach 10%, natomiast zysk jaki mnie interesuje to w granicach 20%. Być może strategia ulegnie modyfikacji, jeśli będą ku temu powody (np. jak więcej osób się nią zainteresuje i będzie większa płynność na niej). Wówczas może ustawię kroczący SL powiedzmy na poziomie 5% od szczytu. Zobaczymy, jak to będzie.
Równie dobrze kurs może spaść i mi wyczyścić obecnego stop lossa i będzie po zabawie.
Plusem, w moim odczuciu, jest fakt, że spółką nie interesuje się za wiele osób, a ona rośnie. Czy w tym wypadku sprawdzi się powiedzenie, że pieniądze lubią zarabiać w ciszy? Oby.

czwartek, 24 stycznia 2013

Projekt "chybił-trafił"

Swojemu blogowi poświęcam sporo czasu, więc pomyślałem, że warto rozpocząć pewien projekt (na wirtualnych pieniądzach) polegający na inwestowaniu w spółki całkowicie dowolne. Transakcje będą dokonywane bez sensu, choć oparte o pewną prostą strategię. Jestem ciekaw, jaka będzie ostateczna stopa wzrostu.
Jak napisałem tutaj, będę wybierał spółki z MWIG40 alfabetycznie. Będą one u mnie w portfelu tydzień, po czym miejsce danej spółki zajmie kolejna.
Skąd ten pomysł? Często mówi się, że giełda to ruletka i wiele rzeczy, które tam się dzieją, są nieracjonalne. Wielu inwestorów, mimo dogłębnych analiz, traci pieniądze. A jak na tle takich przemyślanych działań będzie wyglądała gra "totalnie na żywioł"? Czy jestem w stanie osiągnąć dodatnią stopę zwrotu?
W zasadzie nie chodzi mi o to, żeby udowodnić sobie czy komuś, że granie w ten sposób pozwoli zarobić, a raczej zależy mi sprawdzeniu, czy czas, jaki poświęcany na wszelkiego rodzaju analizy, jest czasem zapłaconym (tzn. zarabiamy dostatecznie dużo w ten sposób). Bo może wystarczy taka banalna gra i efekt będzie podobny? Może sposób okaże się rewolucyjny? Zgaduję, że są osoby, której już analizowały to podobnie do mnie, ale ja chciałbym się przekonać na własnej skórze, jak to będzie.
Ustaliłem strategię "co tydzień inna spółka", więc wiem, że dużo pieniędzy pójdzie na prowizje (oczywiście wirtualnie), ale jestem ciekaw, jak to będzie wyglądało. Nie testowałem tego na wynikach historycznych, bo - szczerze mówiąc - nawet mi się nie chciało. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało w przyszłości, której nikt nie zna.