Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

poniedziałek, 4 marca 2013

Nowy pomysł na biznes na wsi

Foto: ecospc
Dzisiaj do głowy przyszedł mi kolejny pomysł związany z biznesem na wsi. Oczywiście, jak to zwykle bywa, im większa wieś, tym lepiej. Naturalnie nie trzeba zakładać tego interesu w swojej wsi (załóżmy składającej się z 300 mieszkańców), ale np. w tej, w której znajduje się Urząd Gminy, przychodnia, kościół, jakieś zakłady pracy, sklepy.
O czym w ogóle mowa? O pizzerii (np. z kebabem, hamburgerami, kurczakami plus piwiarnią - wedle uznania).
Wielokrotnie przejeżdżałem przez mniejsze miejscowości (w granicach 2000-3000 mieszkańców) i widziałem, że takowe punkty istniały, więc dlaczego nie miałoby się to utrzymać w Twojej wsi?
Jak zawsze w takich wypadkach, największym problemem będzie lokal, którego wynajem może kosztować o 1500 wzwyż. No chyba, że trafi się okazja i będzie taniej lub sam posiadasz takowe miejsce.
Dlaczego to może być dobre rozwiązanie? Ano dlatego, że ludzie (zwłaszcza młodzi) lubią zjeść coś fastfoodowego (sam lubię), a często nie mogą pojechać do miasta, a dostawa z innego miasta nie wchodzi w grę. Ogólnie rzecz biorąc temat na pewno się spotka z zainteresowaniem, zwłaszcza na początku. A jak będzie później, to trudno ocenić. Z tego, co jednak widzę, w pobliskich wsiach biznes chyba ma się dobrze, skoro te pizzerie nadal istnieją.
Ważna jest umiejętność kreowania potrzeb wśród ludzi. A twierdzę, że ludzie na wsiach chętnie ulegną pokusie i zapachom dobiegającym z pizzerii.
Inna sprawa, czyż jest coś przyjemniejszego niż zagryźć kebaba (lub pizzę) popijając jasne pełne? Smacznego.

2 komentarze:

  1. Rozwine tylko ten pomysl: we Wroclawiu niedaleko UE swoj stragan ma Pani z nalesnikami (najrozniejszymi rodzajami - np z czekolada). Popyt z reguly tam przewyzsza znacznie podaz - wiec niekoniecznie trzeba isc schematem pizza/kebab :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł i pewnie dobry, ale z doświadczenia wiem, że na wsiach ludzie są objedzeni naleśnikami i tego typu rzeczami, więc tam pewnie temat by się nie przyjął. Pisząc ten tekst, miałem na myśli wyłącznie fast-food, który jest towarem deficytowym na wsiach.

      Co do straganu z naleśnikami, sam piszesz, że we Wrocławiu i niedaleko wygłodniałych studentów UE, a więc popyt jest jak najbardziej zrozumiały :).

      Oczywiście, jeśli ktoś chce jeździć do miasta ze swoimi wyrobami, to temat jest jak najbardziej godny uwagi :). Żadnej koncepcji nie można definitywnie odrzucać.

      Usuń