Tytułowe pytanie jest tak głupie, że aż żałuję, że je zadałem. I podejrzewam, że większość wytrawnych blogerów z doświadczeniem z politowaniem popuka się w czoło zanim tutaj wejdzie. No, ale załóżmy, że znajdzie się taki odważny i przeczyta ten post, żeby zobaczyć co kolejny człowiek wymyślił, by stać się bogatym.
A ja, przewrotnie, nie zamierzam odpowiadać na to pytanie, ponieważ zwyczajnie nie wiem. Są różne sposoby, każdy musi dążyć do tego we własny sposób. Niektórym się uda, większości się nie uda. Dlaczego zatem napisałem taki tytuł?
Zdecydowałem się na niego, ponieważ trochę śmiać mi się chce, jak przeglądam niektóre blogi (sporo z nich to są świeżynki) i młodzi blogerzy dają rady innym, jak dojść do dużej bańki, mimo iż sami jeszcze do niej nie doszli. Ja rozumiem, że chwytliwe tytuły się fajnie sprzedają, ale bez przesady. Jeśli powiedzmy jakiś student daje mi drogowskaz na mojej drodze do miliona to oznacza to, że ja do tego miliona nie dojdę. Bo zdobywanie pieniędzy nie jest rzeczą prostą i wymaga sporych nakładów sił.
Przykładowo giełda, przez swoją cykliczność i nieprzewidywalność nie daje nam możliwości, by tą bańkę zarobić. A jeśli nawet uda nam się wyciągnąć te 20-30% w roku to ja się pytam: od jakiej kwoty? Od 5-10 tysięcy złotych, jakimi dany studencik operuje? I co z tego, że w tym roku udało mu się zarobić 20-30%, jak za jakiś czas może pojawić się jakiś krach i nagle to co zarobi to straci.
Dlatego też wszyscy, którzy sugerują innym, jak mają dojść do miliona lub finansowej niezależności niech sami najpierw do tego dojdą, a potem dzielą się swoimi radami lub sprzedają swoje pomysły.
Ja rozumiem taką sytuację, że jest gość, który np. przez 15 lat doszedł do finansowej niezależności i teraz np. opisuje swoją drogę, daje rady, przestrzega przed pułapkami, itp. Ale jeśli jakiś młodzian mi opisuje, jak mam zostać milionerem licząc np. na moje kliki w reklamę za 10 groszy to trochę to jest śmieszne.
Inna sprawa, że ci, co zarabiają, stają się milionerami czy już się nimi stali, nie mają czasy na bzdury typu prowadzenie blogów. Oni po prostu "trzepią kasiorę". I chyba o to chodzi. Zamiast mówić o zarabianiu pieniędzy, lepiej je zarabiać.