Czasami analizuję sobie transakcje, jakie mają miejsce na niektórych spółkach i zastanawia mnie jedna rzecz. Jaki jest sens kupować np. 2 akcje spółki po 2 złote?
Od pewnego czasu widziałem, że ktoś namiętnie każdego dnia kupował spółkę LEN. Regularnie, codziennie po 2 sztuki na dobry początek dnia. Kurs szedł do góry o kilka groszy, a potem nagle sprzedawano po kilkaset lub kilka tysięcy akcji i kurs spadał.
Czy była to forma gry pod to, aby jakoś pociągnąć kurs do góry? Wydawać by się mogło, że tak. Pytanie, czy przyniosło to skutek? Moim zdaniem, na przykładzie tej akurat spółki, niewielki, ponieważ przez długi czas kurs akcji nie chciał rosnąć.
Rozumiem, że takie gry czasami są prowadzone, jak ktoś ma większy pakiecik i próbuje trochę rozruszać kurs. Co jednak, gdy ktoś kupuje po kilka akcji płacąc przez to prowizję nie np. 0,39%, ale powiedzmy 10-20% wartości zlecenia. A są tacy, co kupują właśnie w taki sposób. Czy jest to zwyczajny brak edukacji akcjonariuszy? Przecież żeby odrobić straty z prowizji to kurs musiałby wyraźnie wzrosnąć.