Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rolnictwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rolnictwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 lutego 2013

Dziennikarzy ponosi fantazja, czyli sposób na "idealny" biznes na wsi

Dzisiaj trafiłem na pewien artykuł na jednym z wiodących portali, w którym dowiedziałem się, że jeśli znudziła mi się praca w korporacji to najlepiej rzucić ją w cholerę i wyjechać na wieś. Tam czeka mnie szczęście, radość optymizm. Jednym słowem życie jak w Madrycie.
Dziennikarz fantasta (zgaduję, że nałykał się czegoś lub nawąchał) zacytował inną dziennikarkę, która zdecydowała się na wyjazd z mężem na wieś. Sprzedali mieszkanie i wyjechali na Mazury. Tam kupili sobie jakieś gospodarstwo, kozy, kury i zajęli się agroturystyką.
Wszystko pięknie, tylko ta historia wydaje mi się mocno naciągana. Akurat mieszkanka Warszawy zamarzyła zmienić swoje życie i stać się rolniczką. Przy okazji zdecydowała się pogorszyć standard swojego życia (nie mając przy tym najpewniej pojęcia o hodowli wspomnianych kur czy kóz), bo miała dość zakłamania i tym podobnych historii.
- Gdy wyjechałam na wieś, nie wiedziałam co będę robiła - stwierdziła wspomniana dziennikarka. To zdanie załamało mnie zupełnie. 
Okej, ja rozumiem, że można mieć tego dość i to nie tylko będąc mieszkańcem Warszawy. Nie czarujmy się jednak, że każdy ot tak może sobie wyjechać na wieś i zajmować się agroturystyką, bo są to bajki. Tego typu usług jest coraz więcej, a wiadomo, że jeśli konkurencja jest duża, to i zyski mniejsze, więc nawet, jeśli to jest prawda, to nie łudźmy się, że to jest takie proste. Nie jest. Niestety, o trudnościach z tym związanych w artykule nie przeczytaliśmy.
A nasza dziennikareczka? Cóż, pewnie żyje długo i szczęśliwie. Razem ze swoimi kurami i kozami.

wtorek, 6 listopada 2012

Mieszkańcy wsi mają alternatywę

Jest wielu mieszkańców wsi, którzy zarabiają naprawdę fajne pieniądze. Życie poza miastem nie musi się wiązać wyłącznie z posiadaniem kur, posianym zbożem czy trzodą chlewną.
Alternatywą jest np. sadownictwo. Jest to kolejny temat, który mnie dość mocno interesuje. Oczywiście czysto teoretyczne, bo nie planuję (przynajmniej w najbliższych latach) przeprowadzki na wieś, ale jednak interesuje. Niestety, to nie jest łatwy kawałek chleba i w zasadzie nie od razu możemy na tym zarabiać.
Jeśli jednak mamy możliwości (czytaj: teren) i cierpliwość (kilka lat, zanim nasze drzewa zaczną owocować), to może to być ciekawy pomysł na dodatkowy lub stały zarobek na wsi, na której - jak się okazuje - da się zarobić. Jest to naturalnie kolejny biznes, który nie jest wolny od ryzyka. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że decydując się na taką działalność możemy pomóc nie tylko sobie, ale i wielu innym ludziom, którzy będą zaangażowani w to. A będą na pewno, ponieważ nieodzowni w tym są rwacze. Zatem w tym biznesie tak naprawdę mogłoby zarobić wiele osób.
Jak jednak wiadomo, dużo zależy w tym interesie od zimy i potencjalnej suszy. Jeśli one wystąpią, efekty mogą być mizerne lub żadne. Dodatkowo potrzebne są również odpowiednie nakłady finansowe, bo bez nich ani rusz.
Należy też zwrócić, że praca w charakterze rwacza, o której wspomniałem wcześniej, jest doskonałą okazją dla osób, które chcą dorobić, a nie mają za bardzo możliwości. Teoretycznie można zarobić od 50 do 250 PLN dziennie. Wiele zależy od miejsca, gdzie mieszkamy, stawki oraz szybkości pracy, a także jakości (czy np. będziemy rzucać owocami w celu zebrania większej ilości, czy też będziemy wybierać ładniejsze owoce, ale mniej). Być może w tym roku już za późno na to (choć widziałem w wielu miejscach, że jabłka jeszcze wiszą na wielu drzewach), ale warto to rozważyć w przyszłym roku. Tylko tutaj uwaga. Nasi studenci lub inne osoby, które chcą sobie dorobić mogą mieć niemałą konkurencję ze strony Ukraińców, którzy potrafią pracować za mniejsze pieniądze i są bardziej zdeterminowani do pracy.

środa, 18 lipca 2012

Niedobór rolników?

Nie tak dawno zastanawiałem się na blogu nad tematem biznesu na wsi. Dzisiaj znalazłem jednak artykuł w PB, w którym jeden ze słynniejszych inwestorów, Jim Rogers, stwierdził, że brakuje rolników, a zwiększa się popyt na żywność.
Czy zatem rzeczywiście osoby mieszkające na wsi powinny na siłę szukać innego biznesu? Zdaję sobie sprawę, że rolnikom nie jest łatwo, ale rosnące ceny żywności powinny być dla nich sygnałem, że teraz właśnie chyba nadchodzi czas dla nich. Warto zwrócić uwagę, że to miasta uzależnione są od wsi, a z każdym rokiem to uzależnienie będzie coraz większe. Skoro rolników ubywa, a popyt nie maleje to w końcu musi rolnictwo zacząć się opłacać.
Jeśli prowadzimy uprawę jakiejś rośliny i ona nam nie przynosi odpowiednich dochodów, może warto przestawić się na coś innego lub hodowlę zwierząt? Nie warto rezygnować z tego i przenosić się do miasta, gdzie przecież wcale nie jest tak kolorowo. Zwłaszcza, jeśli mieszka się w mniejszych miasteczkach.

wtorek, 26 czerwca 2012

Jaki biznes na wsi?

Ludzie trafiają na mojego bloga wpisując w wyszukiwarce różne hasła. Również takie, jaki biznes otworzyć na wsi. Nie wiem, czy kiedykolwiek na ten temat pisałem na blogu, ale skoro ktoś tutaj trafił w poszukiwaniu takich informacji, to może warto ten temat poruszyć.
Nie wiem, czy jestem kompetentną osobą, by udzielać jakichkolwiek informacji w tym temacie, ale wiem, co ja spróbowałbym zrobić.
Na pewno rozwinąłbym handel (sklep internetowy). Mieszkanie na wsi ma dużo pozytywów. Przede wszystkim łatwiej jest wygospodarować miejsce na przechowywanie towaru. I w zasadzie nic nas to nie kosztuje. Inaczej jest, jak mieszkamy w bloku, czy też wynajmujemy lokal. Wówczas sprawa jest trochę skomplikowana lub zwyczajnie kosztowna.
Być może, gdybym miał większą wiedzę na temat rolnictwa, skupiłbym się na hodowli jakichś zwierząt (kury?). Cena jaj podskoczyła dość wyraźnie, a jest to towar, na który popyt będzie zawsze. Często np. na moim osiedlu widzę, że przyjeżdżają ludzie z wiosek i sprzedają jajka. A ludzie chętnie kupują, bo wiadomo, że "ze wsi to lepsze". Dzięki takim praktykom osoby, które zajmują się "jajecznym biznesem" nawiązują kontakty i zyskują stałych klientów. A jeśli np. dzisiaj ktoś mi sprzeda jaja, to niewykluczone, że następnym razem kupię od takiej osoby mleko czy nawet swojską kiełbasę. Wszystko tak naprawdę zależy od wyjścia do ludzi. Bo mi się na wieś nie będzie chciało jechać, by kupić 10 jaj czy mleko, ale jeśli do mnie przyjdą, to ja bardzo chętnie kupię. A jeśli za pierwszym razem będę zadowolony, to będę ich stałym odbiorcą.
Biznesmeni ze wsi muszą jednak trochę zainwestować i pojeździć do pobliskich miast. I nie powinni się udawać na bazar, by tam handlować, bo tam jest konkurencja. Lepiej odwiedzić kilka bloków i spróbować samemu nawiązać kontakt z potencjalnym klientem. A dobre wiadomości (złe zresztą też) bardzo szybko się rozchodzą, więc jeśli ja będę zadowolony to i polecę producenta innym. I tak to się powinno zaczynać.
Zdaję sobie sprawę, że dojazd do miasta to jest koszt, ale on ma szansę się zwrócić bardzo szybko. Wystarczy tylko być osobą sumienną, sprzedawać towar dobrej jakości i być miłym, bo ja na to też zwracam uwagę.
Reasumując, wydaje mi się, że na wsi da się zarobić, ale trzeba próbować i nie bać się ryzyka. Jak w każdym interesie.