Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zyski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zyski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 stycznia 2013

"Mam trzy tysiące. Mogę je stracić"

foto: Tax Credits
Ostatnio miałem okazję pogadać z kimś, kto z finansami za bardzo nie jest związany (trzymał jakieś tam pieniądze na lokatach, ale nie był z tego powodu zbyt szczęśliwy). Zapytał mnie: "Mam trzy tysiące i nie wiem co zrobić. Na lokacie zyski są niewielkie, a chciałbym spróbować zarobić". Temat mi się spodobał, więc postanowiłem trochę z nim podyskutować na ten temat.
- Ile jesteś skłonny stracić? Bo pewnie wiesz, że jeśli chcesz zarobić więcej niż na lokacie, to musisz się liczyć z ryzykiem - powiedziałem.
- Wiem. Mogę zaryzykować, że stracę całość - odpowiedział.
I tutaj się zatrzymajmy. Przede wszystkim takie podejście jest błędem. Bo jeśli chcemy zaryzykować całość, to lepiej iść do kasyna i tam albo się uda, albo się nie uda (ze wskazaniem na to drugie). Pieniądze trzeba szanować i należy myśleć w ten sposób, aby maksymalnie zminimalizować ryzyko strat. Dlatego zaproponowałem mojemu rozmówcy:
- Podejdźmy do tematu inaczej. Gdybyś zaczął grać na giełdzie, to rozważ opcję straty do 20% kapitału. Brzmi to lepiej?
- Lepiej - odpowiedział. - A ile mogę zarobić?
I w tym momencie przeszliśmy do trudniejszej części rozmowy. Powiedziałem mu, że przy dobrych wiatrach może i zarobi nawet 40% i więcej, ale niech nie liczy na cuda, bo równie dobrze może się pożegnać z kapitałem na poziomie 20% lub więcej, jeśli nastąpi jakiś krach. Powiedziałem mu, że wszystko zależy od horyzontu czasowego, a także od tego, w którym momencie zainwestuje, w jakie spółki, itp. Ogólnie dużo czynników wpływa na potencjalne osiągnięcie sukcesu.
Po chwili przeszliśmy do innego tematu związanego z inwestycjami w akcje.
- Jakie akcje kupić? Najchętniej kupiłbym KGHM, PGE, PGNiG czy coś w tym stylu, bo wydają się najbardziej wiarygodne i bardzo bogate - powiedział mój rozmówca.
- No tak, ale gdyby tak było, to wszyscy by kupowali te akcje i każdy byłby bogaty - odpowiedziałem mu.
Do tematu mamy wrócić za jakiś czas. Warto jednak zauważyć, że z podobnymi pytaniami możemy się spotkać bardzo często.
Być może wielu czytelników zarzuci mi, że nie powiedziałem mu nic o funduszu awaryjnym i innych takich. A także o tym, żeby zbudować większy kapitał. Owszem, nie powiedziałem mu o tym, ponieważ była to luźna rozmowa, a gdybym zaczął o tym wszystkim mówić, moglibyśmy nie skończyć.
Najważniejsze w tym wszystkim było to, że oświeciłem go, jakie ryzyko jest podczas inwestowania w akcje, a także trochę nauczyłem szacunku do pieniędzy (zasugerowałem grę z maksymalną stratą na poziomie 20%, a nie poświęceniem całego kapitału).
Co jest dla mnie istotne, to fakt, że mój znajomy zadał mi pytanie o to, co począć z pieniędzmi. Jest to o tyle ważne, że są jednak ludzie, którzy chcą się edukować i chcą podejmować dobre decyzje, a nie próbują działać "na surowo" ryzykując duże straty. To ważne.
A co będzie dalej, zobaczymy wkrótce, jak będę już po kolejnej rozmowie ze znajomym.

wtorek, 28 sierpnia 2012

Pociągająca giełda

Dużo się pisze i mówi w mediach, na blogach, na forach o wszelkiego rodzaju wskaźnikach, wykresach, danych fundamentalnych, itp. Mało natomiast tekstów, w których opisujemy własne uczucia i odczucia związane z naszymi decyzjami, z sukcesami i porażkami i wszystkim, co się wokół nas dzieje.
Chciałbym nieco się otworzyć i przedstawić swój punkt widzenia. Chciałbym zaprezentować to, z jakimi emocjami ja się borykam. Od razu informuję, że ja nie oczekuję od nikogo wsparcia, raczej wolałbym skłonić do refleksji Czytelników tego tekstu i zaprezentowania własnych emocji.

piątek, 24 sierpnia 2012

Dokąd zmierza KGH?

Dzisiaj przyjrzałem się wykresowi mojej ulubionej spółki. Kurs KGH wyraźnie dołuje, ale jest to coś, czego można było się spodziewać.
Pytanie, jakie się nasuwa, to w którym miejscu nastąpi odbicie? Czy będzie to poziom w granicach 125 PLN, czy też poleci jeszcze niżej np. do poziomu 100 PLN. Patrząc na wykres, obie możliwości są prawdopodobne. Osobiście skłaniałbym się do tezy, że kurs odbije się od poziomu 125 PLN. Niemniej jednak głębszej korekty też nie można wykluczać, zwłaszcza, że inwestorzy, którzy kupili akcje pod dywidendę najpewniej realizują lub już zrealizowali swoje zyski i to w konsekwencji musi odbić się na kursie. Dopiero potem można się spodziewać, że inwestorzy średnio- lub długoterminowi zaczną kupować akcje tej spółki.
Osobiście chciałbym, aby kurs spadł do poziomu 100 PLN za akcję. Wówczas bardzo chętnie zaopatrzyłbym się w jakiś ciekawy pakiecik.

czwartek, 19 lipca 2012

Na S&P500 też można w ten sposób zarobić

Dzisiaj zrobiłem kolejną małą analizę systemu gry z trendem, w którym sygnały kupna i sprzedaży generuje przecinanie się 30- i 50-tygodniowych SMA. Pod lupę wziąłem S&P500 na przestrzeni ostatnich 10 lat.
Pojawiło się pięć sygnałów kupna. Trzy były zyskowne, jeden przyniósł niewielką stratę.
Od 6 czerwca 2003 do 22 października 2004 moglibyśmy zarobić 10,9%. Następny okres, od 24 grudnia 2004 do 1 lutego 2008 przyniósłby nam zysk 14,1%. Okres od 11 września 2009 do 5 listopada 2010 pozwoliłby nam zarobić 17,6%. W okresie od 24 grudnia 2010 do 14 października 2011 stracilibyśmy 2,6%. Ostatni sygnał kupna powstał  6 kwietnia i na chwilę obecną notujemy stratę 1,8%, ale pozycja byłaby wciąż otwarta.
Porównując wyniki S&P500 z WIG20 jest pewna różnica. Wyniki amerykańskiego indeksu nie są tak spektakularne jak polskiego, ale jest to spowodowane faktem, że tamtejszy rynek jest już ukształtowany. Ma to swoje dobre i złe strony. Potencjalny zysk jest mniejszy, ale i obsunięcia kapitału są mniejsze, bo czymże jest strata 2,6% w porównaniu do 20%?
Kolejny wniosek, jaki mi się nasuwa, bezpieczniej w ten sposób grać chyba na stabilniejszych rynkach, które działają dłużej niż polski. Być może wkrótce zrobię analizę jakiegoś azjatyckiego rynku.
Jak wspomniałem w jednym z poprzednich tekstów, jesteśmy bardzo blisko sygnału kupna na naszym WIG20.

środa, 18 lipca 2012

Od kogo Amber Gold kupował złoto?

Dzisiejszy Parkiet donosi, że Mennica Polska nie sprzedała spółce Amber Gold ani grama złota. Potwierdza to w rozmowie z gazetą Grzegorz Zambrzycki, prezes Mennicy.
Pojawia się zatem kolejne ciekawe pytanie: od kogo kupowała złoto spółka Amber Gold?
Zdaniem Zambrzyckiego, jeśli Amber Gold miał 200 milionów złotych przychodów w 2011 roku, powinno mieć to pokrycie w ponad tonie złota. Sporo.
Wszyscy są ciekawi, jakie będą szczegółowe wyniki finansowe spółki. Bo "skrócone" znamy. Interesujący wywiad z Grzegorzem Zambrzyckim znajduje się w papierowym wydaniu gazety.

wtorek, 17 lipca 2012

Skuteczny system?

Zdecydowanie bardziej opłaca się grać z trendem niż przeciw niemu. Dowodzą temu w bardzo wielu przypadkach fachowcy od analizy technicznej. Jaki system jednak wybrać?
Jak wspomniałem w jednym z wcześniejszych postów, zainspirowała mnie książka Shipmana "Pieniądze lubią zarabiać". Milioner stwierdził, że jednym z jego systemów, który z powodzeniem stosuje jest długoterminowa gra z trendem, a do ustalania momentów wyjścia i wejścia używa wskaźników SMA z 30 i 50 tygodni.
Postanowiłem zrobić małą analizę, jak to się sprawdza na naszym WIG20. Od początku jego istnienia mieliśmy tak naprawdę cztery sygnały wejścia, które dały sporo zarobić.
Przyjrzyjmy się wykresowi.
W pierwszym okresie, pomiędzy 18 czerwca 1999 a 20 października 2000 osiągnęlibyśmy zysk na poziomie 34,5%. W drugim okresie, od 5 czerwca 2002 do 6 września 2002 ponieślibyśmy stratę 20,4%. W trzecim, najdłuższym okresie, od 9 maja 2003 do 25 stycznia 2008 moglibyśmy liczyć na zysk rzędu 166,6%. Natomiast czwarty okres, od 4 września 2009 do 16 września 2011 przyniósłby nam zysk na poziomie 3,4%.
Co ciekawe, system nie sprawdza się, jeśli chcielibyśmy grać ustawiając krótkie pozycje (przetestowałem to między innymi na kursie platyny, gdzie okazało się, że większość z pozycji przyniosłaby straty). A więc tylko długie pozycje wchodzą w grę.
System, jak każdy, jest niedoskonały i jeśli np. mamy słabe nerwy, lepiej go sobie odpuścić. Jeśli jednak potrafimy wrzucić pieniądze i zapomnieć, obserwując tylko czy nie pojawił się sygnał sprzedaży, może to być przyzwoity sposób na dodatkowy zarobek.
Inna sprawa, że system na WIG20 wygenerował jedynie cztery sygnały. Niemniej jednak Shipman w swojej książce udowadnia, że on się sprawdza i na przykładzie amerykańskich indeksów, na których takich sygnałów od początku pojawiło się kilkanaście, pokazuje, że można dużo zarobić. Zabawa jest jednak dla cierpliwych i na pewno nie jest zalecana do zainwestowania całego kapitału. Lepiej przeznaczyć na ten cel jakąś część. Pytanie tylko, czy jesteśmy tacy cierpliwi, by tak długo zamrażać kapitał? I czy mamy tyle cierpliwości, by czekać na kolejny sygnał? Warto jednak zwrócić uwagę, że jesteśmy bardzo blisko takowego, więc...
Sam się zastanawiam, czy nie spróbować części kapitału w ten sposób zainwestować. Innych oczywiście nie zachęcam, wszak nie jestem ani fachowcem w dziedzinie finansów, ani też doradcą inwestycyjnym. Po prostu przekazuję swoje spostrzeżenia.


wtorek, 5 czerwca 2012

Złapałem falę i...

Od wczoraj testuję na foreksie strategię polegającą na graniu małymi stawkami, zgodnie z trendem i błyskawicznym ucinaniu strat. Efekt? Wartość portfela wzrosła o 4,9%.
Nie chodzi jednak o zyski, ponieważ system jest dopiero testowany przeze mnie, więc nie wykluczam strat. Nie wykluczam też tego, że może coś nie iść i mogę tracić nawet przez dłuższy czas. W tej chwili najbardziej zależy mi na tym, aby utrzymać konsekwencję działania, ponieważ dyscyplina jest najważniejsza w tym "sporcie". Inna sprawa, że gdybym utrzymał poziom 2% zysków dziennie, to w ciągu roku uzyskałbym stopę zwrotu 600%. Oczywiście, w bajki nie wierzę, ponieważ obsunięcia się będą zdarzały, więc trzeba to wziąć pod uwagę. Cieszę się jednak, że to, co teraz obserwuję ma jakiś sens i jest to zgodne chyba z moim stylem gry, czyli zadowalanie się mikro zyskami, ale pewnymi niż dużymi, ale w teorii.
Od wczoraj dokonałem ośmiu transakcji. W przypadku dwóch zostałem wywalony na stopie, w jednej zostałem wyrzucony na stopie, ale już po przesunięciu go na poziom powyżej zera, ponieważ chciałem zabezpieczyć potencjalny zysk. Dwie wczorajsze transakcje udało zakończyć się na plusie. W jednej zostałem wyrzucony na dalszym stopie (w której już miałem w miarę przyjemny zysk), natomiast w przypadku ostatniego wczorajszego zagrania nie chciałem zostawiać pozycji na wieczór, a nie miałem zbytnio czasu pilnować pozycji. A że już byłem na plusie, który pokrył mi straty i jeszcze zabezpieczył 1-procentowy zysk, postanowiłem zamknąć ją.
Zdecydowanie lepiej wyglądała sytuacja dzisiaj. Otworzyłem trzy pozycje i wszystkie trzy przyniosły mi zysk. Wbiłem się na odpowiednią falę i na niej płynąłem tylko przesuwając stopy.
Wiem, że tak kolorowo jak dzisiaj nie będzie, ale cieszę się, że udało mi się na chwilę obecną wygrać tyle, że nawet jeśli pojawią się porażki w kolejnych 5-10 zagraniach to i tak nie będę stratny.
Coraz bardziej zaczyna mi się to podobać. Tylko muszę się pilnować i utrzymać dyscyplinę i nie szaleć ze stawkami, co nie jest łatwe, ponieważ po kilku udanych zagraniach czasem stajemy się zbyt pewni siebie i tracimy to, co tak ciężko uzyskaliśmy. Ci, którzy grają na foreksie pewnie wiedzą, o co chodzi.
Dla udokumentowania moich zagrań, wykres.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Jak utrzymać wygrywającą pozycję?

Nowy tydzień zaczął się dla mnie niesamowicie, jeśli chodzi o mobilizację. Udało mi się przeczytać większą część książki Jacka Schwagera, "Czarodzieje rynku", która to mi dała niesamowitego kopa.
Jednym z tematów poruszanych przez wybitnych traderów jest kwestia utrzymania wygrywającej pozycji. Co zauważyłem u siebie, to często, gdy grałem nieco zawyżoną kwotą i widziałem już jakiś tam zysk, od razu zamykałem pozycję, co było klasycznym błędem. Trudno mi ją było utrzymać, ponieważ po serii strat bałem się np. kolejnej, dlatego cieszyłem się tym, co udało mi się ugrać. I to było coś złego.
Dzisiaj zagrałem na foreksie w trochę inny sposób. Po przeanalizowaniu wykresów otworzyłem kilka pozycji. Są to stosunkowo małe zagrania, z nieco odleglejszymi poziomami stop lossów i tak przyglądam się temu, co się dzieje i nawet jak widzę zysk, to nie korci mnie, by ją zamknąć, bo jest on stosunkowo niewielki. Patrzę na wykres i zastanawiam się, do ilu może dojść. Przy okazji przesuwam poziom stopów do tego, by w najgorszym wypadku pozycja zamknęła się na zero.
Wydaje mi się, że nie warto być zachłannym. Lepiej ustawić sobie jakieś pozycje za małą stawkę z w miarę dalekimi stop lossami i obserwować, co się będzie działo. Tym bardziej, że jak nie trafię z jedną, drugą, piątą pozycją, to może pojawi się dziesiąta, która wynagrodzi mi wszystkie straty i zapewni zysk.
Nie wiem, czy ta strategia będzie zgodna z moim stylem, muszę zobaczyć jak się czuję w tym wszystkim i wówczas zastanowię się, co dalej. Najważniejsza jest cierpliwość i ucinanie strat, a także pokonanie własnej zachłanności. I tego zamierzam się trzymać, choćby nie wiem co.

środa, 30 maja 2012

Straciłem pieniądze, więc napiszę książkę

Ostatnio nabyłem książkę Jacka Schwagera,"Czarodzieje rynku", jednak na dobrą sprawę nie udało mi się ruszyć z jej czytaniem. Za pierwszym razem zasnąłem, za drugim razem również. A to z powodu dość rozwlekłego rozpoczęcia, które trochę zaczęło mnie nużyć. Dopiero dalsze strony książki zaczęły być nieco bardziej wciągające, więc dzisiaj mam nadzieję, że więcej stron przerzucę.
Co mnie trochę zdziwiło to to, że autor zaczął pisać o swoich doświadczeniach i w pewnym momencie napisał, że stracił całą kasę, jaką miał na rachunku maklerskim i zdecydował, że przestaje grać i zabiera się za pisanie książki.
Przypomina mi to trochę naszych polskich pisarzy. Nie idzie im gra, więc by podreperować budżet, biorą się za pisanie książek, by innym wyjawić swoje sekretne wiadomości. Oczywiście w tych książkach z reguły nie ma informacji o tym, co oni zrobili źle i dlaczego wtopili kasę (bo wówczas ona by się nie sprzedała), a raczej informacje, co zrobić, by te pieniądze zarobić. Same mądre wiadomości dwudziestoparoletnich ludzi bez sukcesu.
Wracając do książki, trochę się rozczarowałem i zawiodłem po przeczytaniu tej informacji, że Schwagerowi zachciało się pisać po porażce (nie pierwszej, jak się dowiedzieliśmy). No, ale sam w jednym z akapitów napisał, że czuł, że posiada dużą wiedzę na temat analizy technicznej i fundamentalnej. To dokładnie tak samo jak nasi polscy pisarze. Oni przecież też posiadają doskonałą wiedzę wyniesioną z uczelni, książek i innych źródeł. A mimo to nie wygrywają.
No nic, mam nadzieję, że dalsza część książki, w której autor już nie będzie pisał o sobie będzie ciekawsza i będę mógł ja z czystym sumieniem polecić innym użytkownikom.

czwartek, 24 maja 2012

Czy Amber Gold to piramida?

Ostatnio nie przyglądałem się zbyt wnikliwie temu, co słychać w Amber Gold. Od mojej ostatniej lokaty (trzymiesięcznej) minął już rok i w zasadzie swoje pieniądze inwestowałem w inny sposób.
Postanowiłem jednak poczytać, co się nowego dzieje z tą firmą. Póki co, nie ma oszukanych, więc teoretycznie wszystko jest ok. Natrafiłem jednak na dość ciekawy artykuł, który chciałbym polecić Wam. Daję Wam tego linka tylko po to, żebyście nie zachłysnęli się potencjalnymi wysokimi zyskami, ale mieli też obraz tego, co wiemy, a czego nie wiemy na temat tej spółki.
Dla mnie najbardziej niepokojący jest brak jakichkolwiek sprawozdań tej spółki. Choć sam mam raczej pozytywny sentyment do Amber Gold (z tej racji, że nie zostałem oszukany), to jednak ostrożność jest wysoce zalecana, bo w tym wypadku nie ma ma zmiłuj. Jak firma padnie, to tracimy wszystko, co zainwestowaliśmy, bo ichniejsze gwarancje są raczej mało wiarygodne.
Osobiście życzę spółce jak najlepiej, ale apeluję jednak do jej włodarzy o większą przejrzystość. Ja rozumiem, że wiele rzeczy może być owianych tajemnicą, ale sprawozdania finansowe są ważne. Skąd ja mam bowiem mieć pewność, że zyski spółki pochodzą ze spreadów na złocie i jego wzroście, a także z pożyczek, a nie na przykład z gry na foreksie?
Zastanawia mnie bardzo, dlaczego Amber Gold nie chce ujawnić mechanizmów swojego działania. Boi się, że pojawi się konkurencja? A może zwyczajnie ma coś do ukrycia?
Jeśli ktokolwiek z Was ma jakiekolwiek doświadczenia z tą spółką (zarówno jako pożyczkobiorca, jak i inwestor), zachęcam do publikowania swoich komentarzy. Najlepiej bazując na jakichkolwiek dowodach, bo naganiaczy i osób krytykujących jest sporo, a mi bardziej zależy na rzeczowych komentarzach.
W wolnej chwili zachęcam też do zapoznania się z komentarzami na tej stronie. Tutaj jednak zalecam zastosowanie odpowiedniego "filtru", bo zarówno naganiaczy jak i malkontentów, którzy nic nie zainwestowali tam jest sporo, a wiadomo, że głosów tych ludzi raczej brać poważnie nie można.

wtorek, 22 maja 2012

Jak zostać milionerem?

Tytułowe pytanie jest tak głupie, że aż żałuję, że je zadałem. I podejrzewam, że większość wytrawnych blogerów z doświadczeniem z politowaniem popuka się w czoło zanim tutaj wejdzie. No, ale załóżmy, że znajdzie się taki odważny i przeczyta ten post, żeby zobaczyć co kolejny człowiek wymyślił, by stać się bogatym.
A ja, przewrotnie, nie zamierzam odpowiadać na to pytanie, ponieważ zwyczajnie nie wiem. Są różne sposoby, każdy musi dążyć do tego we własny sposób. Niektórym się uda, większości się nie uda. Dlaczego zatem napisałem taki tytuł?
Zdecydowałem się na niego, ponieważ trochę śmiać mi się chce, jak przeglądam niektóre blogi (sporo z nich to są świeżynki) i młodzi blogerzy dają rady innym, jak dojść do dużej bańki, mimo iż sami jeszcze do niej nie doszli. Ja rozumiem, że chwytliwe tytuły się fajnie sprzedają, ale bez przesady. Jeśli powiedzmy jakiś student daje mi drogowskaz na mojej drodze do miliona to oznacza to, że ja do tego miliona nie dojdę. Bo zdobywanie pieniędzy nie jest rzeczą prostą i wymaga sporych nakładów sił.
Przykładowo giełda, przez swoją cykliczność i nieprzewidywalność nie daje nam możliwości, by tą bańkę zarobić. A jeśli nawet uda nam się wyciągnąć te 20-30% w roku to ja się pytam: od jakiej kwoty? Od 5-10 tysięcy złotych, jakimi dany studencik operuje? I co z tego, że w tym roku udało mu się zarobić 20-30%, jak za jakiś czas może pojawić się jakiś krach i nagle to co zarobi to straci.
Dlatego też wszyscy, którzy sugerują innym, jak mają dojść do miliona lub finansowej niezależności niech sami najpierw do tego dojdą, a potem dzielą się swoimi radami lub sprzedają swoje pomysły.
Ja rozumiem taką sytuację, że jest gość, który np. przez 15 lat doszedł do finansowej niezależności i teraz np. opisuje swoją drogę, daje rady, przestrzega przed pułapkami, itp. Ale jeśli jakiś młodzian mi opisuje, jak mam zostać milionerem licząc np. na moje kliki w reklamę za 10 groszy to trochę to jest śmieszne.
Inna sprawa, że ci, co zarabiają, stają się milionerami czy już się nimi stali, nie mają czasy na bzdury typu prowadzenie blogów. Oni po prostu "trzepią kasiorę". I chyba o to chodzi. Zamiast mówić o zarabianiu pieniędzy, lepiej je zarabiać.

piątek, 27 kwietnia 2012

Ciekawa oferta Amber Gold

Z ciekawą ofertą wyszła spółka Amber Gold, która swego czasu była szeroko opisywana przeze mnie. Oferta, w porównaniu do poprzednich jest bardzo atrakcyjna. Co ciekawe, lokaty można zakładać już na miesiąc przy oprocentowaniu 9% w skali roku.
Przykładowo inwestując 5000 PLN na miesiąc w lokatę Platyna Plus otrzymamy 37,50 PLN zysku. Są oczywiście inne możliwości ulokowania swoich ciężko zarobionych złotówek, np. w lokatę w Złoto Wyższy Zysk. I tutaj np. inwestując 3000 PLN na okres 6 miesięcy otrzymamy nieco ponad 189 PLN zysku, co daje nam oprocentowanie w wysokości 13%.
Ogólnie rzecz ujmując jest to ciekawy sposób dla tych, którzy chcą jakoś zdywersyfikować swój portfel. Od zawsze nie polecałem inwestowania w tej spółce całego swojego kapitału, bo pomimo stosunkowo długiego czasu działalności tej spółki, jest ona owiana tajemnicą. Jednak lokowanie pieniędzy na miesiąc lub dwa jest dość ciekawym rozwiązaniem. Nie zamrażamy pieniędzy i mamy niezłe oprocentowanie.
Mnie jednak zastanawia inna rzecz. Skoro spółka podwyższyła oprocentowanie, to musiała to zrobić z jakiegoś powodu. Czyżby szykowały się duże wzrosty na rynku metali szlachetnych, o których większość społeczeństwa nie wie?
Tak czy inaczej, zalecam optymizm, ale w połączeniu z ostrożnością.