Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Dwa zyskowne zagrania

Odkurzyłem nieco platformę Plus500 i postanowiłem, że trochę pogram. Swego czasu bardzo dobrze mi tam szło, więc jest szansa na kontynuację trendu.
Ogólnie mam dobre wspomnienia, bo był czas, że praktycznie niewiele inwestując praktycznie każdy tydzień kończyłem z zyskiem (w granicach 100 PLN). Szału nie było, ale było do przodu i przy stosunkowo niskim kapitale, który zainwestowałem. Potem trochę straciłem ochotę na grę w tym miejscu, trochę zajmowałem się innymi obowiązkami, aż ostatecznie zapomniałem o tym.
Ogólnie zyski osiągałem na skalpach, które obecnie są tam zakazane. Jeśli jednak ktoś chce pograć i wytrzyma z otwartą pozycją więcej niż 15 minut (słowa te kieruję do agresywnych skalperów), to polecam.
Mi się tam bardzo podoba mnogość instrumentów i stosunkowo niewielkie spready.
Oczywiście od razu wszystkich informuję, żeby nie zakładać sobie celów w stylu: co tydzień chcę wygrać 100 PLN, bo czasami można się na tym przejechać. Lepiej ustawić sobie np. cel, żeby każdy miesiąc próbować zakończyć na plusie (bez względu na to jakim), nie ryzykować za wiele i szybko ucinać straty. Myślę, że w przekroju miesiąca, robiąc sporo transakcji, jesteśmy w stanie osiągać sukcesy. Sam również chcę powrócić do tego sposobu dodatkowego zarobkowania, ale potrzebuję czasu, żeby znaleźć dla siebie odpowiednie instrumenty.
Z drugiej strony trzeba też pamiętać, że np. poświęcenie 10 godzin na analizy, gdzie zadowolimy się zyskiem np. 10 PLN jest bez sensu, bo przez te 10 godzin moglibyśmy wykonać wiele innych rzeczy, które przyniosłyby nam dużo większy zysk. Zatem warto też liczyć czas, który poświęcamy na grę.
Jeśli chodzi o moje dwa ostatnie zagrania. Pozwoliłem sobie na krótką sprzedaż dwóch spółek z niemieckiej giełdy. Jako że jest korekta, można było się spodziewać, że będą spadki. Sprzedaży dokonałem w piątek, a dzisiaj zamknąłem pozycje. Ogólnie wielkiego zysku nie było (ledwie kilkadziesiąt złotych), ale dopiero wracam do gry na tej platformie po wielu miesiącach i chcę się do niej na nowo przyzwyczaić.

piątek, 4 stycznia 2013

Powrót po przerwie

Dużo wody w Wiśle upłynęło od mojego ostatniego wpisu. Stwierdzam jednak, że warto było odpocząć od tych wszystkich myśli typowo o finansach. Były święta, Sylwester, więc dobry czas, ale nie do myślenia o pieniądzach, a o przyjemniejszych sprawach.
Tymczasem od kilku dni zastanawiam się, na czym tutaj można zarobić w tym roku. Rozważam poszerzenie działalności o coś nowego, ale jeszcze nie podjąłem ostatecznej decyzji co do wysokości inwestycji oraz miejsca. Na razie analizuję rynek. A co to będzie? Branża handlowa najpewniej.
W tym roku zamierzam też troszkę aktywniej pograć na giełdzie. Co prawda nie będę wrzucał w giełdę jakichś wielkich pieniędzy, ale jakąś część kapitału (powiedzmy z 10-20%) postaram się na ten cel przeznaczyć. Zobaczymy, jak pójdzie, bo zeszły rok był bardzo średni. I gdyby nie dywidendy z KGH i Tepsy, mogłoby być kiepsko.
Pomysłów w zasadzie jest sporo (nawet nie chce mi się o tym wszystkim pisać tutaj), pozostaje tylko zacząć je powoli wdrażać w życie.

piątek, 7 grudnia 2012

I po ptokach...

No i tyle, szanowne panie i panowie. Lokata spinająca w PBP stała się lokatą wypinającą. Oprocentowanie zostało obniżone (najpierw do 6,3%, teraz nawet do 5,8%), więc nasz bank PBP powrócił do grona "nieinteresujących" banków. Nieinteresujących oczywiście dla drobnych ciułaczy, bo za innych nie chciałbym się wypowiadać.
Ciekawi mnie, po co była taka jednorazowa akcja? Czy chodziło tylko o zebranie danych potencjalnych klientów indywidualnych, czy o coś jeszcze?
Wiadomo, że obecną ofertę większość z nas ominie szerokim łukiem. I tego z pewnością mogli się spodziewać prezesi tego banku. O co zatem chodzi? Dlaczego anonimowy bank robi dobrą ofertę, a potem nagle zraża do siebie klientów?
Jestem niemal pewny, że nie chodziło tutaj akurat o zebranie paru milionów depozytów. A więc o co? No chyba, że tylko o te depozyty chodziło. A jeśli tak, to po co taka kiepska oferta teraz, skoro już potrzebne pieniądze zostały zebrane? Po co psuć sobie wizerunek w ten sposób?
Na pewno z uwagą będę się przyglądał temu, co się będzie działo wokół tego banku.

środa, 5 grudnia 2012

Praca najważniejsza

O ile nie obracamy milionami, najważniejsza dla nas jest nasza praca. Jest to źródło dochodów, które należy pielęgnować i dbać o to, by nie wyschło. I nie ma znaczenia, czy jest to etat, własna działalność czy też sprzedaż butelek. Jeśli pozwala nam to na zarobki i stanowi największe źródło przychodów trzeba o to dbać.
A dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, by jakoś się wytłumaczyć z tego, że niewiele piszę na blogu, a także nie dokonuję żadnych ruchów w swoim portfelu.
Jest to spowodowane faktem, że dość mocno zaangażowałem się w moją pracę, dlatego też blog i inwestycje zeszły na boczny tor.
Żeby jednak nie być nie w porządku wobec swoich bezcennych Czytelników (dziękuję Wam, że jesteście), po prostu poczułem się w obowiązku, by coś napisać. Bo bycie ignorowanym nie jest uczuciem przyjemnym, a taki wniosek można wyciągnąć, jak ktoś po prostu nagle zapomina o grupie swoich czytelników i nagle przestaje pisać. Bez słowa wyjaśnienia, pożegnania, itp.
Zdaję sobie sprawę, że jeśli chodzi o inwestycje, być może omija mnie rajd św. Mikołaja i duże zyski, ale cóż począć? W pracy zarobię więcej niż poświęcając swój czas na analizy i kupno czegoś, co nie jest mi w stanie zagwarantować zysku.
I tutaj pojawia się ważna rzecz: efektywne wykorzystanie czasu. Trzeba umieć szanować swój czas. Jeśli coś zajmuje nam dużo czasu, a nie przynosi efektu (jak ostatnie miesiące na giełdzie), to po co tyle go poświęcać na nią? Lepiej się skupić na tym, co przynosi większe pieniądze.
Teksty na blogu wkrótce zaczną się pojawiać regularniej, ale muszę trochę czasu znaleźć na przyjemności, bo do takowych zaliczam pisanie tutaj. A tego, niestety, mi brakuje. Tak czy owak, blog cały czas żyje, tylko niestety, swoim życiem.